sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 5

                               -Angie wiem , że podjęłaś już decyzję , ale  ja cię kocham i nigdy nie przestanę                                       Czy na prawdę tego chcesz ? Czy na prawdę to z nim chcesz być ?
 -Pablo ja...
-Nie mów nic  wiem co powiesz
- Nie nie wiesz  kocham...



Otworzyłam oczy.  Nie wiedziałam czy było to wspomnienia czy sen. Moje myśli przerwały krzyki Olgi wołającej wszystkich na obiad. Z  niechęcią wstałam z łóżka i poszłam do kuchni. Wszyscy siedzieli, lecz niczego nie jedli pewnie czekali na mnie. Wszystko to co nasza  kochana gosposia przygotowała leżało na stole. Wyglądało przepysznie , lecz ja nie miałam ochoty na spożycie potraw , które wszyscy z wyjątkiem mnie nakładali sobie na talerz.
- Panienka nie jest głodna - spytała Olga widząc puste naczynie w które się wpatrywałam
- Nie przepraszam - wstałam i poszłam do ogrodu
- Angie! co się dzieje - spytał zatroskany German
- Nie wiem co mam myśleć
- Powiedz nad czym myślisz może postaram się ci pomóc
- Nie wydaje mi się
- A skąd wiesz może się mylisz
- Nie zapomnijmy o tym
- Na pewno?
-Tak
- Jeśli masz być przez to smutna...
- Nie
- Dobrze ale jesteś pewna
- Tak
- Angie przecież widzę powiedz przy najmniej czym  mógłbym poprawić ci chociaż  humor
- Nic wielkiego tylko po prostu mnie przytul- mężczyzna bez wahania wykonał moją prośbę
- I co lepiej się czujesz ?
- Tak dziękuję  - po chwili  poszliśmy razem do domu, ku naszemu zdziwieniu nikogo w jadalni  nie było. Na stole leżały dwa talerze i dwie pary sztućców i oczywiście różne potrawy , które były nie naruszone. Oh pewnie to robota Olgi.
- Teraz zjesz coś czy znowu wyjdziesz - powiedział ironicznie German
- Nie wiem - opowiedziałam również sarka stycznie ja on. Cały posiłek zjedliśmy w miłej atmosferze. Z Germanem tak dobrze mi się rozmawiało.
 Dzięki niemu zapomniałam o moim zmartwieniu. To było naprawdę  wspaniale.
- Wybacz mi, ale muszę przygotować ważne papiery , które będą mi jutro bardzo potrzebne
- Nie przejmuj się dam sobie rade - gdy German opuścił jadalnie  ja spojrzałam na zegarek To nie możliwe jest już piec po dwunastej z pewnością Olga już śpi wiec ja posprzątam. Zaczęłam zmywać naczynia , gdy wszedł German
- Przyszedłem zrobić sobie kawę , lecz widzę , ze potrzebujesz pomocy
- Nie dam sobie rade a tym zrób sobie kawę i zajmij się swoimi sprawami
- żartujesz nic nie jest ważniejsze od ciebie- zrobiło mi się milo w duchu -No dobra gdzie jest ścierka
- za tobą - oznajmiłam po czym German wziął ja i był gotowy do pracy. Sprzątanie szlo nam szybko i przyjemnie . Co jakiś czas nie mogąc się powstrzymywać i chlapałam mężczyznę kilkoma kropelkami wody na co on odpowiadał mi tym samym . Chwile  później byliśmy cali mokrzy , ale nie tylko my podłoga w kuchni również  była zamoczona, gdy poszłam poszukać  mopa   pośliznęłam się na śliskiej podłodze. Straciłam równowagę i upadlam , na szczęście German był blisko i złapał mnie w locie.Nasze twarze były blisko siebie. Patrzyliśmy sobie  oboje w oczy. Chwile później zaczęliśmy się całować , z początku był do delikatny pocałunek, lecz z każda chwila stawał się czulszy i  namiętny .  Gdy ta cudowna chwila skończyła się moim zdanie za szybko wstaliśmy i zaczęliśmy myć podłogę. Po skończeniu czynności spojrzałam na zegarek , który pokazywał  pierwsza trzydzieści pięć zdumiona  powiedziałam Germanowi , po czym udałam się razem z nim w stronę naszych sypialni.
________________________________________________________________________________________________
Lady.V

7 komentarzy:

  1. Genialny rozdział czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział! Kiedy kolejny??
    Zapraszam do siebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. W wolnych chwilach postaram się zajrzeć :)

      Usuń
  3. Czemu ja wcześniej nie trafiłam na Twojego bloga? ; o
    Jest cudowny!
    Kiedy next? ; )

    Kaa.

    OdpowiedzUsuń
  4. maszu mnie WIELKIEGO plusa za ortografie! aż miło się czytało ^^

    OdpowiedzUsuń