piątek, 16 sierpnia 2013

Rozdział 9

W  mojej głowie rodziły się nowe pytania na które nie umiałam odpowiedzieć.Dziwne,bo jakby się zastanowić to nawet nie chciałam ich poznać.Moje życie było wielką niewiadomą,lecz wolałam aby tak pozostało.Czy to źle?Czy właściwie postępuje? Nie.Nie wiem,którą drogą,ścieżką mam podążać.Co jeśli poznanie przeszłości na zawsze i nieodwracalnie odmieni moje życie.Nie,nie mogę na to pozwolić.
-Angie!Angie!
-Tak
-Trzeba już z chodzić na śniadanie
-A która jest godzina?
-Za piętnaście dziewiąta
-O nie Studio!-z krzykiem i w pośpiechu ruszyłam w stronę łazienki.
Chwilę później zeszłam a raczej zbiegłam na śniadanie.Ku mojemu zdziwieniu Violetty nie było.Pewnie jest już w szkole,tylko dlaczego mnie nie obudziła?Nie zastanawiając się dłużej spojrzałam na zegarek , który pokazywał dziewiątą jeden.Wzięłam kanapkę z dżemem truskawkowym do ręki i ruszyłam w stronę Stud!o21.Po paru minutach byłam w szkole.Szybkim krokiem udałam się w stronę pokoju nauczycielskiego w którym ujrzałam Jackie popijającą kawę.
-Cześć
-Hej-odpowiedziała kobieta obojętnym tonem.
Nie tracąc czasu wzięłam książkę i udałam się na zajęcia.
Dzisiejsze lekcje nie cieszyły mnie jak wczorajsze.Nie mogłam się skupić ani na uczniach ani na treści prowadzonych zajęć.Moja głowa przepełniona byłą tylko jednymi myślami i nie pozwalała na dostanie się nowych.Gdy w końcu moje lekcje dobiegły końca czekałam na Violettę.Po kilku minutach i ona się zjawiła.Droga do domu minęła nam długo i cicho,bo praktycznie nic do siebie nie mówiłyśmy.

W domu Castillo
-Violetto!
-Tak Angie
-Violetto dlaczego mnie  dziś nie obudziłaś?
-No wiesz....yyy...Byłam w twoi pokoju, lecz ciebie tam nie zastałam.Później byłam w kuchni,salonie,w gabinecie taty,ale znowuż nigdzie cię nie było. Potem...-urwała
-Potem co?- spytałam zaciekawiona
-Potem udałam się do pokoju taty ale jego też nie było więc poszłam na poddasze i ujrzałam ciebie i tatę śpiących i wtulonych w siebie.Pomyślałam,że grzechem będzie was budzić.
-Och Violu,Violu- odpowiedziałam i przytuliłam dziewczynę mocno.
Chwilę później wszedł German i bez wahania dołączył do nas.Wszyscy troje staliśmy przytuleni do siebie.Nie długo później odsunęliśmy się od siebie
-To ja już pójdę muszę...yyy...no wiecie...yyy...no...-przerwała a potem dodał-muszę nauczyć się....yyy..takiej jednej piosenki.Pa,pa-oznajmiła i wybiegła szybko z pokoju zostawiając nas samych.Już chciałam odejść gdy German złapał mnie za rękę i przyciągną do siebie.
-German-nie zdążyłam dokończyć,gdy mężczyzna pocałował mnie bardzo delikatnie.-German-powiedziałam gdy skończyliśmy-nie powinniśmy
-Dlaczego?-spytał zasmucony
-Dlatego bo ty byłeś mężem mojej zmarłej siostry,a ja nie mogłabym być z kimś
-Angie- przerwał mi German-Proszę nie mów nawet takich rzeczy
-Wybacz mi,ale taka jest prawda.Kocham cię,lecz nie mogłabym sobie na to pozwolić.Przepraszam.-Dodałam wychodząc z pomieszczenia. Z oddali usłyszałam kilka słów mojego szwagra.
-Angie!Kocham cię i nie zapominaj o tym.
__________________________________________________________________________________
Przepraszam,że dopiero teraz wstawiam kolejny rozdział,lecz miałam pewne kłopoty z komputerem.Jutro kolejny i mam nadzieje,że będzie dłuższy ;)
Lady.V





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz