-Angie!Angie!
-Tak
-Trzeba już z chodzić na śniadanie
-A która jest godzina?
-Za piętnaście dziewiąta
-O nie Studio!-z krzykiem i w pośpiechu ruszyłam w stronę łazienki.
Chwilę później zeszłam a raczej zbiegłam na śniadanie.Ku mojemu zdziwieniu Violetty nie było.Pewnie jest już w szkole,tylko dlaczego mnie nie obudziła?Nie zastanawiając się dłużej spojrzałam na zegarek , który pokazywał dziewiątą jeden.Wzięłam kanapkę z dżemem truskawkowym do ręki i ruszyłam w stronę Stud!o21.Po paru minutach byłam w szkole.Szybkim krokiem udałam się w stronę pokoju nauczycielskiego w którym ujrzałam Jackie popijającą kawę.
-Cześć
-Hej-odpowiedziała kobieta obojętnym tonem.
Nie tracąc czasu wzięłam książkę i udałam się na zajęcia.
Dzisiejsze lekcje nie cieszyły mnie jak wczorajsze.Nie mogłam się skupić ani na uczniach ani na treści prowadzonych zajęć.Moja głowa przepełniona byłą tylko jednymi myślami i nie pozwalała na dostanie się nowych.Gdy w końcu moje lekcje dobiegły końca czekałam na Violettę.Po kilku minutach i ona się zjawiła.Droga do domu minęła nam długo i cicho,bo praktycznie nic do siebie nie mówiłyśmy.
W domu Castillo
-Violetto!
-Violetto dlaczego mnie dziś nie obudziłaś?
-No wiesz....yyy...Byłam w twoi pokoju, lecz ciebie tam nie zastałam.Później byłam w kuchni,salonie,w gabinecie taty,ale znowuż nigdzie cię nie było. Potem...-urwała
-Potem co?- spytałam zaciekawiona
-Potem udałam się do pokoju taty ale jego też nie było więc poszłam na poddasze i ujrzałam ciebie i tatę śpiących i wtulonych w siebie.Pomyślałam,że grzechem będzie was budzić.
Chwilę później wszedł German i bez wahania dołączył do nas.Wszyscy troje staliśmy przytuleni do siebie.Nie długo później odsunęliśmy się od siebie
-To ja już pójdę muszę...yyy...no wiecie...yyy...no...-przerwała a potem dodał-muszę nauczyć się....yyy..takiej jednej piosenki.Pa,pa-oznajmiła i wybiegła szybko z pokoju zostawiając nas samych.Już chciałam odejść gdy German złapał mnie za rękę i przyciągną do siebie.
-German-nie zdążyłam dokończyć,gdy mężczyzna pocałował mnie bardzo delikatnie.-German-powiedziałam gdy skończyliśmy-nie powinniśmy
-Dlaczego?-spytał zasmucony
-Dlatego bo ty byłeś mężem mojej zmarłej siostry,a ja nie mogłabym być z kimś
-Angie- przerwał mi German-Proszę nie mów nawet takich rzeczy
-Wybacz mi,ale taka jest prawda.Kocham cię,lecz nie mogłabym sobie na to pozwolić.Przepraszam.-Dodałam wychodząc z pomieszczenia. Z oddali usłyszałam kilka słów mojego szwagra.
-Angie!Kocham cię i nie zapominaj o tym.
__________________________________________________________________________________
Przepraszam,że dopiero teraz wstawiam kolejny rozdział,lecz miałam pewne kłopoty z komputerem.Jutro kolejny i mam nadzieje,że będzie dłuższy ;)
Lady.V
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz