Witajcie z przykrością informuje,że tymczasowo zawieszam bloga.
Ten blog zastąpię innym, który powstanie prawdopodobnie jeszcze dziś.
Serdecznie pozdrawiam
Lady.V
piątek, 11 października 2013
piątek, 20 września 2013
Rozdział 15
Przez całą drogę powrotną nawet słowem nie odezwałam się do Germana i tej nowej,która oczywiście musiała jechać z nami bo ponoć nie ma prawa jazdy, a jej chłopak wczoraj z nią zerwał.Też mi coś.Zaraz zaraz czyli ona jest wolna?O nieeeee... nie mogę na to pozwolić jeszcze dorwie się do Germana i co wtedy zrobię?Kurcze będę musiała coś wymyślić.Angie nawet tak nie myśl nie jesteś złą osobą.No tak,ale nie chcę za kilka miesięcy sypać im ryżu i życzyć im szczęścia.Jeju co ja mam zrobić?Nie ,nie nic nie zrobię.Przecież ona będzie mieszkała z nami tylko kilka dni.Luzik.-Po tym wszystkim co sobie pomyślałam spojrzałam na tą brunetkę, która śmiała się i rozmawiała z Germanem.Chyba byłam tak zamyślona ,że tego nie zauważyłam.-No cóż i tak nic nie zrobię- pomyślałam i zamknęłam oczy.
Kilka godzin później
Obudziłam się miałam nadzieje,że to tylko sen.Niestety to rzeczywistość.
-German czy mógłbyś pomuc im z tymi walizkami.
-Tak Esmeraldo-aha ona na imię ma Esmeralda,dobra spróbuję zapamiętać
-Dziękuję ci bardzo
-Dziękuję ci bardzo-powiedziałam jej słowa pod nosem,jedna najwyraźniej German to usłyszał, bo po chwili powiedział
-Co mówiłaś Angie
-Ja tylko...yyyy...ja tylko mówiłam ,że dziś jest gorąco-jeju co za głupotę palnęłaś.Oh!Angie
-Naprawdę- spytał zdziwiony mężczyzna
-Tak Tak wejdźmy lepiej do domu
Gdy weszliśmy do posiadłości zobaczyliśmy Olgę i Ramalla
-Panienko Angie,Violetto,Panie Germanie i ty nieznajomo jak miło was widzieć..-Powiedziała uradowana gosposia po czym już bez uśmiechu na twarzy dodała-Kim jest ta pani i co ona tu robi?
-To ja się może przedstawię jestem Esmeralda i jet mi miło,że będę tu z wami przez kilka dni
-Tak,tak idź lepiej na górę i rozpakuj się-Odpowiedziała lekceważącym tonem Olga a Esma posłusznie wykonała polecenie nasze kucharki, a wszyscy z wyjątkiem Germana zaczęli się śmiać.
-Dobrze ja też już pójdę-powiedziałam i udałam się do mojego pokoju,gdzie ujrzałam Esmeraldę
-Przepraszam co pani tu robi.
-Ja......
-Przepraszam, ale jest to mój pokój
-Dobrze, dobrze nie denerwuj się tak
-Nie denerwuję się-odpowiedziałam łagodniejszym tonem.
Gdy ta oto kobieta wyszła, a ja położyłam się na łóżku i zasnęłam
________________________________________________________________________________________
Wiem krótki ale jest;) Lady.V
Kilka godzin później
Obudziłam się miałam nadzieje,że to tylko sen.Niestety to rzeczywistość.
-German czy mógłbyś pomuc im z tymi walizkami.
-Tak Esmeraldo-aha ona na imię ma Esmeralda,dobra spróbuję zapamiętać
-Dziękuję ci bardzo
-Dziękuję ci bardzo-powiedziałam jej słowa pod nosem,jedna najwyraźniej German to usłyszał, bo po chwili powiedział
-Co mówiłaś Angie
-Ja tylko...yyyy...ja tylko mówiłam ,że dziś jest gorąco-jeju co za głupotę palnęłaś.Oh!Angie
-Naprawdę- spytał zdziwiony mężczyzna
-Tak Tak wejdźmy lepiej do domu
Gdy weszliśmy do posiadłości zobaczyliśmy Olgę i Ramalla
-Panienko Angie,Violetto,Panie Germanie i ty nieznajomo jak miło was widzieć..-Powiedziała uradowana gosposia po czym już bez uśmiechu na twarzy dodała-Kim jest ta pani i co ona tu robi?
-To ja się może przedstawię jestem Esmeralda i jet mi miło,że będę tu z wami przez kilka dni
-Tak,tak idź lepiej na górę i rozpakuj się-Odpowiedziała lekceważącym tonem Olga a Esma posłusznie wykonała polecenie nasze kucharki, a wszyscy z wyjątkiem Germana zaczęli się śmiać.
-Dobrze ja też już pójdę-powiedziałam i udałam się do mojego pokoju,gdzie ujrzałam Esmeraldę
-Przepraszam co pani tu robi.
-Ja......
-Przepraszam, ale jest to mój pokój
-Dobrze, dobrze nie denerwuj się tak
-Nie denerwuję się-odpowiedziałam łagodniejszym tonem.
Gdy ta oto kobieta wyszła, a ja położyłam się na łóżku i zasnęłam
________________________________________________________________________________________
Wiem krótki ale jest;) Lady.V
Rozdział 14
Szczęście.Czym jest szczęście dla wielu ludzi?Pieniędzmi?Miłością?Życiem?Radością?A może czymś zupełnie innym?Każdy na swojej drodze spotyka i szuka szczęścia,ale czy wie, gdzie tak naprawdę go szukać?Szczęście to coś czego nie da się złapać ani posiąść na własność, lecz niektórzy nie wiedzą tego i chcą za wszelką cenę go "upolować" i zachować tylko dla siebie.Niesłusznie. Szczęście pojawia się i znika jak bańka mydlana.Trzeba o tym pamiętać i nie szukać go, bo prędzej czy później samo do nas przyjdzie....
Leżąc z zamkniętymi oczami jeszcze przez chwilę zastanawiałam się nad tym co właśnie pomyślałam.Nie trwało jednak to zbyt długo bo niedługo później usłyszałam rozmowę Violetty z Germanem
-Tato jak myślisz czy ona jeszcze śpi?
-Sam nie wiem wydaje mi się,że tak , a coś się stało
-Nie tylko jest już 10 a mieliśmy dzisiaj jechać nad jezioro- po tych słowach szybko otworzyłam oczy i wybiegłam do łazienki.
20 minut później
Gdy wróciłam do pokoju zobaczyłam Germana i Violettę śmiejących się, pewnie śmiali się ze mnie,a raczej z sytuacji, która miała miejsce prawie pół godziny temu.
-Z czego się śmiejecie
-Z niczego- od powiedzieli nagle poważniejąc
-Ok-i tak w duchu byłam pewna,że śmiali się ze mnie
-Widzę,że jesteś już gotowa-powiedział uśmiechając się lekko German
-Tak to prawda-
Kilka godzin później nad jeziorem
-I jesteśmy
-Tak nareszcie ! - krzyknęła uradowana Violetta i wybiegła z samochodu
-Jakie piękne miejsce
-To prawda czasem razem z Violettą tu przyjeżdżamy.
-Angie!Tato! znalazłam dla nas miejsce spójrzcie.-Dziewczyna wskazała na wydaje mi się,że wręcz idealne dla nas miejsce.Razem z Germanem ruszyliśmy w stronę pokazanego przez Violettę miejsca.Po chwili wszyscy uśmiechnięci i w dobrych humorach rozmawialiśmy o przeróżnych rzeczach.
-Jak nie macie nic przeciwko to ja pójdę sobie po pływać-powiedział nagle German
-Jasne idź-Od powiedziałam,a mężczyzna ruszył w kierunku jeziora.
-Angie ja idę kupić coś do picia
-Tak,ale przecież jest woda , Cola i soki
-Tak ale mój ulubiony napój już się skończył
-Dobra idź-Gdy dziewczyna odeszła ja spojrzałam w kierunku jeziora.Ku mojemu zdziwieniu nie zauważyłam nigdzie ojca Violetty.Przerażona tym bez zastanowienia wybiegłam do wody w tym co miałam na sobie a była to Różowa sukienka.
-German!German słyszysz mnie- nie usłyszawszy żadnej odpowiedzi zanurkowałam ale nawet podwodą nikogo nie widziałam mimo tego,że woda był o dziwo bardzo czysta i dość jasna,żeby kogoś zobaczyć.Niestety go nie było.Wynurzyłam się i ujrzałam blisko mnie jego
-German nic ci nie jest a już myślałam....
-Że utonąłem Angie! Miło mi,że tak się o mnie martwiłaś
-Tak ja tu o mało co zawału nie dostałam a ty się z tego cieszysz
-Przepraszam.Wybaczysz mi?
-Nie wiem-powiedziałam uśmiechając się do mezcyzny.
-Angie!Angie!- usłyszałam moje imię to pewnie Violetta pomyślałam i podpłynęłam razem z Germanem w jej kierunku.
Godzina później
Violetta i ja rozmawiałyśmy razem i nawet nie zauważyłyśmy kobiety podchodzącej do Germana siedzącego kawałek dalej od nas
-Przepraszam ale wydaje mi sie ,ze chyba cie skądś znam nazywam sie Esmeralda
- Esmeralda Ferro
-Tak
-To w takim razie nic ci sie nie wydawało ja jestem German Castillo
-Tak tez przeczuwałam to z toba studiowalam
-Tak to prawda-powiedział mężczyzna po czym podszedł do nas i oznajmił - przedstawiam wam Esmeralde
-Witajcie - wykrzyknęła uradowana kobieta
-Esmeraldo poznaj moją córkę Violettę
-Cześć
-i...eee...moją...... szwagierkę Angie- Co? Szwagierkę?Dlaczego on jej to powiedział?Czy ja jestem dla niego tylko siostrą jego zmarłej żony?
-Miło mi cię pozna- odpowiedziała mi ta Esme....Esme... no tak kobieta -Tak mi cię również -German jest taka sprawa -Tak -Bo....ja zaczynam nową pracę w Buenos Aires, a z tego co wiem to mieszkasz tam -Zgadza się -No...i..chciałąbym wiedzieć,czy...nie mogłabym chociaż na kilka dni u was zamieszkać? -No wiesz...-na pewno zaraz powie nie-hm....jasne-Co? no niee.... teraz to mnie naprawdę wkurzył -Naprawdę dziękuję!-krzyknęła i rzuciła się mojemu chłopakowi to znaczy szwagrowi na szyję.No teraz to już kipie złością do tej kobiety,której imię wyleciało mi z głowy __________________________________________________________________________________________________________ Przepraszam was za tak długą przerwę w pisaniu.Kolejny rozdział będzie może jeszcze dzisiaj lub jutro Lady.V
Leżąc z zamkniętymi oczami jeszcze przez chwilę zastanawiałam się nad tym co właśnie pomyślałam.Nie trwało jednak to zbyt długo bo niedługo później usłyszałam rozmowę Violetty z Germanem
-Tato jak myślisz czy ona jeszcze śpi?
-Sam nie wiem wydaje mi się,że tak , a coś się stało
-Nie tylko jest już 10 a mieliśmy dzisiaj jechać nad jezioro- po tych słowach szybko otworzyłam oczy i wybiegłam do łazienki.
20 minut później
Gdy wróciłam do pokoju zobaczyłam Germana i Violettę śmiejących się, pewnie śmiali się ze mnie,a raczej z sytuacji, która miała miejsce prawie pół godziny temu.
-Z czego się śmiejecie
-Z niczego- od powiedzieli nagle poważniejąc
-Ok-i tak w duchu byłam pewna,że śmiali się ze mnie
-Widzę,że jesteś już gotowa-powiedział uśmiechając się lekko German
-Tak to prawda-
Kilka godzin później nad jeziorem
-I jesteśmy
-Tak nareszcie ! - krzyknęła uradowana Violetta i wybiegła z samochodu
-Jakie piękne miejsce
-To prawda czasem razem z Violettą tu przyjeżdżamy.
-Angie!Tato! znalazłam dla nas miejsce spójrzcie.-Dziewczyna wskazała na wydaje mi się,że wręcz idealne dla nas miejsce.Razem z Germanem ruszyliśmy w stronę pokazanego przez Violettę miejsca.Po chwili wszyscy uśmiechnięci i w dobrych humorach rozmawialiśmy o przeróżnych rzeczach.
-Jak nie macie nic przeciwko to ja pójdę sobie po pływać-powiedział nagle German
-Jasne idź-Od powiedziałam,a mężczyzna ruszył w kierunku jeziora.
-Angie ja idę kupić coś do picia
-Tak,ale przecież jest woda , Cola i soki
-Tak ale mój ulubiony napój już się skończył
-Dobra idź-Gdy dziewczyna odeszła ja spojrzałam w kierunku jeziora.Ku mojemu zdziwieniu nie zauważyłam nigdzie ojca Violetty.Przerażona tym bez zastanowienia wybiegłam do wody w tym co miałam na sobie a była to Różowa sukienka.
-German!German słyszysz mnie- nie usłyszawszy żadnej odpowiedzi zanurkowałam ale nawet podwodą nikogo nie widziałam mimo tego,że woda był o dziwo bardzo czysta i dość jasna,żeby kogoś zobaczyć.Niestety go nie było.Wynurzyłam się i ujrzałam blisko mnie jego
-German nic ci nie jest a już myślałam....
-Że utonąłem Angie! Miło mi,że tak się o mnie martwiłaś
-Tak ja tu o mało co zawału nie dostałam a ty się z tego cieszysz
-Przepraszam.Wybaczysz mi?
-Nie wiem-powiedziałam uśmiechając się do mezcyzny.
-Angie!Angie!- usłyszałam moje imię to pewnie Violetta pomyślałam i podpłynęłam razem z Germanem w jej kierunku.
Godzina później
Violetta i ja rozmawiałyśmy razem i nawet nie zauważyłyśmy kobiety podchodzącej do Germana siedzącego kawałek dalej od nas
-Przepraszam ale wydaje mi sie ,ze chyba cie skądś znam nazywam sie Esmeralda
- Esmeralda Ferro
-Tak
-To w takim razie nic ci sie nie wydawało ja jestem German Castillo
-Tak tez przeczuwałam to z toba studiowalam
-Tak to prawda-powiedział mężczyzna po czym podszedł do nas i oznajmił - przedstawiam wam Esmeralde
-Witajcie - wykrzyknęła uradowana kobieta
-Esmeraldo poznaj moją córkę Violettę
-Cześć
-i...eee...moją...... szwagierkę Angie- Co? Szwagierkę?Dlaczego on jej to powiedział?Czy ja jestem dla niego tylko siostrą jego zmarłej żony?
-Miło mi cię pozna- odpowiedziała mi ta Esme....Esme... no tak kobieta -Tak mi cię również -German jest taka sprawa -Tak -Bo....ja zaczynam nową pracę w Buenos Aires, a z tego co wiem to mieszkasz tam -Zgadza się -No...i..chciałąbym wiedzieć,czy...nie mogłabym chociaż na kilka dni u was zamieszkać? -No wiesz...-na pewno zaraz powie nie-hm....jasne-Co? no niee.... teraz to mnie naprawdę wkurzył -Naprawdę dziękuję!-krzyknęła i rzuciła się mojemu chłopakowi to znaczy szwagrowi na szyję.No teraz to już kipie złością do tej kobiety,której imię wyleciało mi z głowy __________________________________________________________________________________________________________ Przepraszam was za tak długą przerwę w pisaniu.Kolejny rozdział będzie może jeszcze dzisiaj lub jutro Lady.V
środa, 21 sierpnia 2013
Rozdział 13
Po drodze zaczepiła mnie Violetta
-Angie.Czemu nie było cię wczoraj w domu?
-Można powiedzieć,że spędziłam noc w szkole
-Jak to?
-Zostałam zamknięta w pokoju nauczycielskim z Pablem
-Aha
-Violu nie gniewaj się,ale za chwile zaczynam zajęcia
-Dobra idź .Pa
-Na razie-opowiedziałam dziewczynie i pobiegłam na lekcje.
Kilka godzin później
-Przyszedłem do ciebie.Chciałbym wiedzieć dlaczego cię wczoraj nie było?
-To długa historia
-Mamy czas
Kilka minut później German wiedział już wszystko
-Przepraszam,ale za kilka minut mam kolejną lekcje
-Nie proszę zostań
-Nie mogę
-Ktoś nie może cię zastąpić
-Obawiam się,że nie
-Proszę Angie
-Dobrze,dobrze uspokój się.Jeśli chcesz mogę odwołać ostatnią lekcje
-Super
-Tylko dlaczego tak ci na tym zależy?
-Bo chciałbym spędzić z tobą popołudnie
-German,wiesz że nie powinniśmy
-Wiem,ale nie mogę.Zgódź się
-Dobrze,ale tylko przejdziemy się gdzieś i wracamy do domu
-Ok-powiedział uradowany German
-Chwileczkę
-Co
-Kto odbierze Violettę
-Nie przejmuj się zadzwonię do Ramalla i to on po nią przyjdzie
-Ok.Chodźmy
Do domu postanowiliśmy wrócić bardzo okrężną drogą.Muszę przyznać,że ścieżka prze którą właśnie przechodziliśmy była piękna i wydaje mi się,że to nią właśnie kilka dni temu szłam.Gdy byliśmy blisko parku dostrzegliśmy białą ławeczkę na której siedziałam i rozmawiałam z Pablem i to właśnie wtedy byłam pewna ,że to to miejsce.
-Angie czy chciałabyś jutro wybrać się ze mną i Violettą nad jezioro?
-Chętnie
-Super.Angie
-Tak
-Widzisz tą białą ławkę
-Tak
-To właśnie na niej zawsze siedziałam wtedy gdy czuję się źle,lub muszę coś przemyśleć
-Aha German
-Tak
-Czujesz?
-Co?
-Krople wody.Chyba zbiera się na deszcz
-Nie.Zaraz zaraz tak czuje
-Szybko chodźmy
-Dobra.Angie
-Tak
-Nie ma sensu iść w deszczu taki kawał do dom.Może zaczekamy w jakieś restauracji lub w innym miejscu aż przestanie padać ?
-A wiesz zrobiłam się głodna
-Czyli postanowione idziemy do restauracji
-Ale German jesteśmy cali mokrzy
-Masz racje.Hmm....nie wiem....
-Może po porostu poczekamy aż deszcz przestanie padać a potem wrócimy do domu
-Ale mówiłaś,że jesteś głodna
-I to bardzo,lecz mogę wytrzymać
-Nie żartuj
Pół godziny później
-Angie minęło już tyle czasu a deszcz nadal pada.Muszę przyznać,że też zrobiłem się głodny
-Ja chyba zaraz umrę z głodu.Przez tą noc w szkole zjadłem dzisiaj tylko jedną kanapkę z serem
-Na prawdę tylko tyle
-Tak
-No to chodźmy do jakieś restauracji.Co mnie obchodzi to,że jesteśmy mokrzy
-Ale German
-To co proponujesz?Czekać w deszczu kolejne pół godziny lub dłużej
-Nie,ale....hmmmm....może po prostu chodźmy do domu
-W taki deszcz
-To co
-Dobra,ale jeśli ktoś spyta się nas dlaczego jesteśmy mokrzy to ty będziesz się im tłumaczyć
-Nie ma sprawy
-Tata,Angie dlaczego tak długo was nie było?
-No wiesz......-nim zdążyłam odpowiedzieć do pomieszczenia weszła Olga i od razu powiedziała
-Panienko Amngie czemu panienka i pan German jesteście cali mokrzy
10 minut później wszyscy domownicy wiedzieli co jest przyczyną naszego późnego powrotu i dużej ilości wody na ubraniach
-Pewnie jesteście głodni idźcie się przebrać a ja przygotuję wam posiłek-Powiedziała Olga udając się do kuchni.Ja natomiast z Germanem udałam się na górę.
wtorek, 20 sierpnia 2013
Rozdział 12
-Jeju ta Jackie mnie wkurza
-Tak a co się stało?
-Wiesz w czym miałem jej pomóc
-Umieram z ciekawości
-Jackie chciała żebym włączył jej radio
-Aha,a co nie wiedziała gdzie jest guzik-opowiedziałam śmiejąc się lekko
-Wiedziała tylko.....
-Dobra opowiesz mi później teraz muszę już iść na zajęcia
-Ok. Ja też.Aha Angie
-Tak
-Wracamy razem?
-Pewnie yyyy....Tylko że ja miałam iść z Violettą
-Aha-Powiedział zasmucony Pablo
-Zobaczę co da się zrobić
-Naprawdę
-Tak,po lekcjach zadzwonię do ciebie
-Dobra do zobaczenia
-Pa
Kilka godzin później
-Violu
-Tak Angie
-Czy dzisiaj będziesz mogła wrócić sama
-No pewnie.Nawet dobrze się złożyło,bo po lekcjach miałam pójść z dziewczynami do RestoBend
-To świetnie a tata wie?
-W tym problem że nie
-Violu
-Angie powiesz mu ?
Dorze
-Super
-Tylko mam nadzieje,że nie będzie wściekły
-Jak ty mu powiesz to na pewno nie
-Violetta
-Dobra,dobra tylko żartowałam
-Mam taką nadzieje
-Ok.Ja muszę już iść bo dziewczyny na mnie czekają
-Dobra nie będę cię zatrzymywać.Na razie
-Pa,pa-gdy dziewczyna poszła ja zadzwoniłam do mojego przyjaciela
-Pablo
-O cześć Angie.Rozmawiałaś z Violettą
-Tak
- i co?
-Violetta idzie ze swoimi przyjaciółkami do Resto,więc nie ma problemu
-Super czekam na ciebie w pokoju nauczycielskim
-Ok.Pa
-Pa
Kilka minut później
-Zrobię sobie kawę i idziemy
-Ok,a mógłbyś mi też zrobić
-Oczywiście
-Mmmm Pablo muszę przyznać,że kawa wychodzi ci fenomenalnie
-Dzięki
-Angie pamiętasz, jak kiedyś na obozie musieliśmy za kare gotować obiad dla wszystkich
-Nawet mi nie przypominaj
-To były czasy
-Tak a pamiętasz za co zostaliśmy ukarani?
-Jak mógłbym zapomnieć to wtedy odkryliśmy naszą wspólną pasje czyli muzykę
-A no teraz mi się przypomniało ty wystukiwałeś rytm a ja śpiewałam.To wtedy zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi
-No a rok później zostaliśmy uczniami Stud!o21
-Ojeju pamiętasz ten stres,gdy zdawaliśmy
-Jasne.Mówiłaś wtedy,że popełniasz błąd i że nie będziesz pasować do tej szkoły,a gdy zdałaś zostałaś jedną z najlepszych uczennic z najpiękniejszym głosem.
-Nie przesadzaj
-Ja miałem trudniej
-Naprawdę
-Życie w tej szkole z Gregoriem nie było łatwe
-Haha
-Z czego się śmiejesz?
-Przypomniało mi się jak on w dzień twojego występu zrobił ci kawał
-O boże to było straszne
-Tak,ale zabawne
-No nie dla mnie
-Jeju Pablo
-Co się stało?
-Jest już 19:20
-Za chwile zamykają Studio
-O nieeeee
-Co się stało
-Drzwi są zamknięte
-Kurcze nie wyjdziemy stąd
-O której przychodzi Antonio ?
-Chwila.....a tak już wiem o 7:45
-Super
-Chwila
-Co się stało ?
-jutro jest piątek
-No ta
-A w piątek Antonio nie przychodzi do szkoły
-No to poczekamy do 8:30 i jakiś nauczyciel nam otworzy
-Nie wydaje mi się spójrz
-Co?
-Pierwsze lekcje zaczynają się o 9
-No to chyba dobrze
-Tak,ale te zajęcia prowadzi Beto , który rano nie wchodzi do tego pomieszczenia
-O nie a spójrz kto po mim ma lekcje
-Yyy ty
-Super
-Później ja a po mnie Gregorio
-A on o której?
- o 12
-Ekstra.Będziemy czekać bez jedzenia i picia w szkole
-No nie zupełnie
-Jak to
-Kawa jeszcze jest
-A co z posiłkiem
-Z tym gorzej
-Tak!-krzyknęłam uradowana
-Co się stało ?
-Przypomniałam sobie,że zabrałam kanapki
-Mmmmm.... a z czym
-Już sprawdzam.Z serem żółtym
-Mogą być a ile ich masz?
-Dwie
-Kurcze
-Przepraszam bardzo gdybym wiedziała,że będziemy zamknięci w pokoju nauczycielskim wzięłabym o wiele więcej
-Dobra ,dobra wybacz
-Nic się nie stało
Pół godziny później
-German dzwoni
-To odbierz
-Ok.Halo
Angie jest już po dwudziestej a ciebie nie ma w domu .Gdzie jesteś ?Chyba nie odeszłaś.
-Nie,nie jestem zamknięta w szkole-czekałam na odpowiedź po czym dodałam-German słyszysz mnie?German
-Angie co się stało?Wyłączył się
-Nie bateria mi padła
-A przynajmniej wie on gdzie jesteś
-Miejmy nadzieje,że tak.Jeju ale tu zimno
-Naprawdę ?
-Tak.Pablo zrobiłbyś mi kawy
-No,ale wydaje mi się,że to nie będzie najlepsze rozwiązanie
-Dlaczego?
-Bo mamy mało kawy,a przed nami jeszcze długa noc
-No to chociaż mnie przytul
-Dla ciebie wszystko-odpowiedział mój przyjaciel i spełnił moją prośbę
-Dziękuje
Przez dobre pół godziny byliśmy wtuleni w siebie.Było mi tak przyjemnie i to jego ciepło...Nie wiem czy to właśnie ono sprawiło,ale chwile później zasnęłam w jego ramionach.
Następnego dnia
Obudziłam się w objęciach Pabla,który miał już otwarte oczy.
-Pablo !Kiedy wstałeś?
-Jakieś pół godziny wcześniej
-Naprawdę
-Tak
-Czemu mnie nie obudziłeś?
-Tak pięknie wyglądałeś gdy spałaś
-I przez ten cały czas tu zemną siedziałeś?
-Tak
-Oh!Pablo
Chwile później ktoś otworzył drzwi a była to Jackie
-Pablo!Co ty tu z nią robisz?Dzwoniłam do ciebie
-No faktycznie.Miałem wyciszony telefon.A ty nie powinnaś mieć zajęć z kilka godzin?
-Tak,ale miałam zastąpić Angie
-Wydaje mi się,że nie będzie takiej potrzeby-odpowiedziałam i pobiegłam na lekcje
-Tak a co się stało?
-Wiesz w czym miałem jej pomóc
-Umieram z ciekawości
-Jackie chciała żebym włączył jej radio
-Aha,a co nie wiedziała gdzie jest guzik-opowiedziałam śmiejąc się lekko
-Wiedziała tylko.....
-Dobra opowiesz mi później teraz muszę już iść na zajęcia
-Ok. Ja też.Aha Angie
-Tak
-Wracamy razem?
-Pewnie yyyy....Tylko że ja miałam iść z Violettą
-Aha-Powiedział zasmucony Pablo
-Zobaczę co da się zrobić
-Naprawdę
-Tak,po lekcjach zadzwonię do ciebie
-Dobra do zobaczenia
-Pa
Kilka godzin później
-Violu
-Tak Angie
-Czy dzisiaj będziesz mogła wrócić sama
-No pewnie.Nawet dobrze się złożyło,bo po lekcjach miałam pójść z dziewczynami do RestoBend
-To świetnie a tata wie?
-W tym problem że nie
-Violu
-Angie powiesz mu ?
Dorze
-Super
-Tylko mam nadzieje,że nie będzie wściekły
-Jak ty mu powiesz to na pewno nie
-Violetta
-Dobra,dobra tylko żartowałam
-Mam taką nadzieje
-Ok.Ja muszę już iść bo dziewczyny na mnie czekają
-Dobra nie będę cię zatrzymywać.Na razie
-Pa,pa-gdy dziewczyna poszła ja zadzwoniłam do mojego przyjaciela
-Pablo
-O cześć Angie.Rozmawiałaś z Violettą
-Tak
- i co?
-Violetta idzie ze swoimi przyjaciółkami do Resto,więc nie ma problemu
-Super czekam na ciebie w pokoju nauczycielskim
-Ok.Pa
-Pa
-Ok,a mógłbyś mi też zrobić
-Oczywiście
-Mmmm Pablo muszę przyznać,że kawa wychodzi ci fenomenalnie
-Dzięki
-Angie pamiętasz, jak kiedyś na obozie musieliśmy za kare gotować obiad dla wszystkich
-Nawet mi nie przypominaj
-To były czasy
-Tak a pamiętasz za co zostaliśmy ukarani?
-Jak mógłbym zapomnieć to wtedy odkryliśmy naszą wspólną pasje czyli muzykę
-A no teraz mi się przypomniało ty wystukiwałeś rytm a ja śpiewałam.To wtedy zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi
-No a rok później zostaliśmy uczniami Stud!o21
-Ojeju pamiętasz ten stres,gdy zdawaliśmy
-Jasne.Mówiłaś wtedy,że popełniasz błąd i że nie będziesz pasować do tej szkoły,a gdy zdałaś zostałaś jedną z najlepszych uczennic z najpiękniejszym głosem.
-Nie przesadzaj
-Ja miałem trudniej
-Naprawdę
-Życie w tej szkole z Gregoriem nie było łatwe
-Haha
-Z czego się śmiejesz?
-Przypomniało mi się jak on w dzień twojego występu zrobił ci kawał
-O boże to było straszne
-Tak,ale zabawne
-No nie dla mnie
-Jeju Pablo
-Co się stało?
-Jest już 19:20
-Za chwile zamykają Studio
-O nieeeee
-Co się stało
-Drzwi są zamknięte
-Kurcze nie wyjdziemy stąd
-O której przychodzi Antonio ?
-Chwila.....a tak już wiem o 7:45
-Super
-Chwila
-Co się stało ?
-jutro jest piątek
-No ta
-A w piątek Antonio nie przychodzi do szkoły
-No to poczekamy do 8:30 i jakiś nauczyciel nam otworzy
-Nie wydaje mi się spójrz
-Co?
-No to chyba dobrze
-Tak,ale te zajęcia prowadzi Beto , który rano nie wchodzi do tego pomieszczenia
-O nie a spójrz kto po mim ma lekcje
-Yyy ty
-Super
-Później ja a po mnie Gregorio
-A on o której?
- o 12
-Ekstra.Będziemy czekać bez jedzenia i picia w szkole
-No nie zupełnie
-Jak to
-Kawa jeszcze jest
-A co z posiłkiem
-Z tym gorzej
-Tak!-krzyknęłam uradowana
-Co się stało ?
-Przypomniałam sobie,że zabrałam kanapki
-Mmmmm.... a z czym
-Już sprawdzam.Z serem żółtym
-Mogą być a ile ich masz?
-Dwie
-Kurcze
-Przepraszam bardzo gdybym wiedziała,że będziemy zamknięci w pokoju nauczycielskim wzięłabym o wiele więcej
-Dobra ,dobra wybacz
-Nic się nie stało
Pół godziny później
-German dzwoni
-To odbierz
-Ok.Halo
Angie jest już po dwudziestej a ciebie nie ma w domu .Gdzie jesteś ?Chyba nie odeszłaś.
-Nie,nie jestem zamknięta w szkole-czekałam na odpowiedź po czym dodałam-German słyszysz mnie?German
-Angie co się stało?Wyłączył się
-Nie bateria mi padła
-A przynajmniej wie on gdzie jesteś
-Miejmy nadzieje,że tak.Jeju ale tu zimno
-Naprawdę ?
-Tak.Pablo zrobiłbyś mi kawy
-No,ale wydaje mi się,że to nie będzie najlepsze rozwiązanie
-Dlaczego?
-Bo mamy mało kawy,a przed nami jeszcze długa noc
-No to chociaż mnie przytul
-Dla ciebie wszystko-odpowiedział mój przyjaciel i spełnił moją prośbę
-Dziękuje
Przez dobre pół godziny byliśmy wtuleni w siebie.Było mi tak przyjemnie i to jego ciepło...Nie wiem czy to właśnie ono sprawiło,ale chwile później zasnęłam w jego ramionach.
Następnego dnia
Obudziłam się w objęciach Pabla,który miał już otwarte oczy.
-Pablo !Kiedy wstałeś?
-Jakieś pół godziny wcześniej
-Naprawdę
-Tak
-Czemu mnie nie obudziłeś?
-Tak pięknie wyglądałeś gdy spałaś
-I przez ten cały czas tu zemną siedziałeś?
-Tak
-Oh!Pablo
Chwile później ktoś otworzył drzwi a była to Jackie
-Pablo!Co ty tu z nią robisz?Dzwoniłam do ciebie
-No faktycznie.Miałem wyciszony telefon.A ty nie powinnaś mieć zajęć z kilka godzin?
-Tak,ale miałam zastąpić Angie
-Wydaje mi się,że nie będzie takiej potrzeby-odpowiedziałam i pobiegłam na lekcje
sobota, 17 sierpnia 2013
Rozdział 11
-German uspokój się.
-Jak mam być spokojny!
-Przecież nic się się stało
-Właśnie.
-Nic się nie stało!
-Na prawdę uspokój się
-Nie Angie!
-Posłuchaj jej-dodał spokojnym tonem Pablo
-I kto to mówi-powiedział rozwścieczono German
-German przestań proszę
-Nie Angie.Lepiej będzie jeśli zostawisz nas samych musimy porozmawiać z Pablem w cztery oczy.
-Dorze-opowiedziała Angie po czym odeszła zostawiając mężczyzn samych.
-Przestań mieszać jej w głowie
-No chyba ty
-Yhhy nie zapominaj,że ona mnie wybrała
-Pewnie dlatego ,że zrobiło jej się ciebie żal
-Teraz już przesadziłeś
-Nie-powiedział spokojnie Pablo po czym dodał-wszystko było w porządku dopóki ciebie nie było to ty namieszałeś jej w głowie
-Ja jej mieszam no jasne
-Taka jest prawda
-Nie!
-Tak i lepiej będzie jeśli zostawisz Angie w spokoju
-Ja?Chyba ty.Myślisz,że mógłbym ją zostawić nigdy
-Ja na pewno też nie.
-To wydaje mi się,że będziemy musieli rozwiązać to w inny sposób
-Co masz na myśli?-spytał zaskoczony Pablo-gdy mężczyzna skończył swoje pytanie German nie zastanawiając się dłużej wymierzył cios w faceta jednak ten nie dał się tak szybko pobić i uniknął uderzenia.
-Przestańcie- krzyknęła Angie,która cały czas przyglądała się im
-Angie co ty tu robisz przecież miałaś..... -powiedzieli chórem oboje i w tym samym momencie przerwali
-Myśleliście,że tak po prostu sobie pójdę zostawiając was samych.
-Tak-znowuż powiedzieli równocześnie
-Dobrze,że nie poszłam, bo pewnie jeden z was przyszedłby do domu z podbitym okiem , a drugi z krwią na twarzy.
-Angie!Angie
-Tak German
-Coś się stało bo przez dobre 10 minut nic nie mówisz?
-Nie nic
-To dobrze
-German czy mógłbyś dać mi klucz obiecuje,że nie wyprowadzę się z twojego domu.Tylko po prostu muszę coś przemyśleć
-Dobrze,ale na pewno nie odejdziesz
-Tak -odpowiedziałam po czym wyciągnęłam rękę a German podał mi klucz.
Chwilę później opuściłam sypialnie pana domu i udałam się z walizkom do mojego pokoju.Położyłam się na łóżku i zaczęłam myśleć o sytuacji z mojego wspomnienia.Gdy wzrok wpatrzony miałam w poduszkę ktoś wszedł do mojej sypialni.
-German jeśli chciałeś sprawdzić czy nadal jestem w twoim domu to....-nim zdążyłąm dokończyć wypowiedź ktoś odezwał się,ale nie był to mój szwagier tylko Violetta
-Nie Angie to ja
-Violetta
-Co się stało?Chciałaś się wyprowadzić czemu?
-Ahh to długa historia a dlaczego przyszłaś?
-Bo powinnyśmy już iść do Studio
-O nieee szybko choćmy
-Ok,ale ty później powiesz mi dlaczego chciałaś nas opuścić
-Dobrze,dobrze tylko teraz musimy już iść
W szkole
Szybkim krokiem udałam się do pokoju.
-Angie czemu tak się śpieszysz
-Dlatego,że za pięć minut mam zajęcia
-Chyba za godzinę
-Jak to przecież dzisiaj jest środa a w środę mam zajęcia o dziewiątej
-Tak ale środa była wczoraj
-Oh masz racje
-Ja też mam za godzinę więc możemy razem poczekać na lekcje.
-Dobrze
-Super a tak właściwie to co u ciebie słychać?
-yyy...wiesz....no dobrze
-Na pewno nie
-dlaczego tak myślisz?
-No bo przecież widzę.Co się stało?
-Nic takiego.
-Angie
-No dobrze.Cały czas myślę o moim wspomnieniu
-A mógłbym wiedzieć o jakim?
-Tak-Po tych słowach opowiedziałam mojemu przyjacielu o wspomnieniu a on spytał
-Aha,a jeszcze coś pamiętasz
-Nie to wszystko.A co powinnam?
-Nie,nie zapomnijmy o tym
-Pablo!
-Lepiej będzie żebyś nie wiedziała
-Dlaczego?
-No bo tak
-Pablo powiedz co takiego się jeszcze wydarzyło
-Dobrze Angie....-Gdy mój przyjaciel zaczynał swoją wypowiedź do pokoju weszła Jackie
-Witaj Pablo-powiedziała kobieta radosnym głosem
-Hej-odpowiedział obojętnie mężczyzna
-Pablo czy mógłbyś mi pomóc-powiedziała nie zwracając na mnie uwagi nauczycielka tańca.
-Tak.Przepraszam Angie zaraz wrócę
-Ok
Chwilę później zostałam sama w pomieszczeniu,lecz nie minęło nawet pięć minut i zadzwonił mój telefon.
-Angie gdzie jesteś?
-W szkole
-Aha już myślałam,że odeszłaś
-German przecież mówiłam ci,że zostaje
-Dobrze.Czekam na ciebie i Violettę w domu
-Ok.Muszę kończyć Pa.
-Na razie-Gdy rozmowa dobiegła już końca wszedł Pablo
___________________________________________________________________________
Ciąg dalszy nastąpi mam nadzieje,że jutro.Jak myślicie czy Pablo powie Angie co jeszcze wydarzyło się tamtego dnia czy może ktoś im przeszkodzi ?
Lady.V
-Jak mam być spokojny!
-Przecież nic się się stało
-Właśnie.
-Nic się nie stało!
-Na prawdę uspokój się
-Nie Angie!
-Posłuchaj jej-dodał spokojnym tonem Pablo
-I kto to mówi-powiedział rozwścieczono German
-German przestań proszę
-Nie Angie.Lepiej będzie jeśli zostawisz nas samych musimy porozmawiać z Pablem w cztery oczy.
-Dorze-opowiedziała Angie po czym odeszła zostawiając mężczyzn samych.
-Przestań mieszać jej w głowie
-No chyba ty
-Yhhy nie zapominaj,że ona mnie wybrała
-Pewnie dlatego ,że zrobiło jej się ciebie żal
-Teraz już przesadziłeś
-Nie-powiedział spokojnie Pablo po czym dodał-wszystko było w porządku dopóki ciebie nie było to ty namieszałeś jej w głowie
-Ja jej mieszam no jasne
-Taka jest prawda
-Nie!
-Tak i lepiej będzie jeśli zostawisz Angie w spokoju
-Ja?Chyba ty.Myślisz,że mógłbym ją zostawić nigdy
-Ja na pewno też nie.
-To wydaje mi się,że będziemy musieli rozwiązać to w inny sposób
-Co masz na myśli?-spytał zaskoczony Pablo-gdy mężczyzna skończył swoje pytanie German nie zastanawiając się dłużej wymierzył cios w faceta jednak ten nie dał się tak szybko pobić i uniknął uderzenia.
-Przestańcie- krzyknęła Angie,która cały czas przyglądała się im
-Angie co ty tu robisz przecież miałaś..... -powiedzieli chórem oboje i w tym samym momencie przerwali
-Myśleliście,że tak po prostu sobie pójdę zostawiając was samych.
-Tak-znowuż powiedzieli równocześnie
-Dobrze,że nie poszłam, bo pewnie jeden z was przyszedłby do domu z podbitym okiem , a drugi z krwią na twarzy.
-Angie!Angie-Tak German
-Coś się stało bo przez dobre 10 minut nic nie mówisz?
-Nie nic
-To dobrze
-German czy mógłbyś dać mi klucz obiecuje,że nie wyprowadzę się z twojego domu.Tylko po prostu muszę coś przemyśleć
-Dobrze,ale na pewno nie odejdziesz
-Tak -odpowiedziałam po czym wyciągnęłam rękę a German podał mi klucz.
Chwilę później opuściłam sypialnie pana domu i udałam się z walizkom do mojego pokoju.Położyłam się na łóżku i zaczęłam myśleć o sytuacji z mojego wspomnienia.Gdy wzrok wpatrzony miałam w poduszkę ktoś wszedł do mojej sypialni.
-German jeśli chciałeś sprawdzić czy nadal jestem w twoim domu to....-nim zdążyłąm dokończyć wypowiedź ktoś odezwał się,ale nie był to mój szwagier tylko Violetta
-Nie Angie to ja
-Violetta
-Co się stało?Chciałaś się wyprowadzić czemu?
-Ahh to długa historia a dlaczego przyszłaś?
-Bo powinnyśmy już iść do Studio
-O nieee szybko choćmy
-Ok,ale ty później powiesz mi dlaczego chciałaś nas opuścić
-Dobrze,dobrze tylko teraz musimy już iść
W szkole
Szybkim krokiem udałam się do pokoju.
-Angie czemu tak się śpieszysz
-Dlatego,że za pięć minut mam zajęcia
-Chyba za godzinę
-Jak to przecież dzisiaj jest środa a w środę mam zajęcia o dziewiątej
-Tak ale środa była wczoraj
-Oh masz racje
-Ja też mam za godzinę więc możemy razem poczekać na lekcje.
-Dobrze
-Super a tak właściwie to co u ciebie słychać?
-yyy...wiesz....no dobrze
-Na pewno nie
-dlaczego tak myślisz?
-No bo przecież widzę.Co się stało?
-Nic takiego.
-Angie
-No dobrze.Cały czas myślę o moim wspomnieniu
-A mógłbym wiedzieć o jakim?
-Tak-Po tych słowach opowiedziałam mojemu przyjacielu o wspomnieniu a on spytał
-Aha,a jeszcze coś pamiętasz
-Nie to wszystko.A co powinnam?
-Nie,nie zapomnijmy o tym
-Pablo!
-Lepiej będzie żebyś nie wiedziała
-Dlaczego?
-No bo tak
-Pablo powiedz co takiego się jeszcze wydarzyło
-Dobrze Angie....-Gdy mój przyjaciel zaczynał swoją wypowiedź do pokoju weszła Jackie
-Witaj Pablo-powiedziała kobieta radosnym głosem
-Hej-odpowiedział obojętnie mężczyzna
-Pablo czy mógłbyś mi pomóc-powiedziała nie zwracając na mnie uwagi nauczycielka tańca.
-Tak.Przepraszam Angie zaraz wrócę
-Ok
Chwilę później zostałam sama w pomieszczeniu,lecz nie minęło nawet pięć minut i zadzwonił mój telefon.
-Angie gdzie jesteś?
-W szkole
-Aha już myślałam,że odeszłaś
-German przecież mówiłam ci,że zostaje
-Dobrze.Czekam na ciebie i Violettę w domu
-Ok.Muszę kończyć Pa.
-Na razie-Gdy rozmowa dobiegła już końca wszedł Pablo
___________________________________________________________________________
Ciąg dalszy nastąpi mam nadzieje,że jutro.Jak myślicie czy Pablo powie Angie co jeszcze wydarzyło się tamtego dnia czy może ktoś im przeszkodzi ?
Lady.V
piątek, 16 sierpnia 2013
Rozdział 10
Udałam się do pokoju zamykając za sobą drzwi na klucz po czym usiadłam oparta o ścianę na podłodze.Słyszałam pukania i odgłosy mężczyzny
-Angie!Angie proszę otwórz.Angie słyszy mnie.Angie- German stał pod drzwiami pukając i prosząc mnie o otworzenie ich a ja siedząc cały czas na twardej podłodze nie zwracałam na nie uwagi po chwili jednak dodałam.
-German wybacz mi-gdy wymawiałam jego imię łzy napłynęły mi do oczu.
-Angie nie uciekaj od swoich uczuć
Nie wiem dokładnie dlaczego,ale po tych słowach wstałam i otworzyłam mu drzwi po czym od razu rzuciłam mu się na szyje i szepcząc mu do ucha powiedziałam
-German.Wiem,że nie powinnam,lecz ja nie umiem.Nie umiem przestać cię kochać.Smuci mnie to,że tak właśnie się stało,że tak bardzo cię pokochałam.
-Angie
-Nie niemów nic to nie jest proste
-Mylisz się to jest bardzo proste
-Gdyby Mariia żyła na pewno do tego by nie doszło.
-Ale doszło Angie posłuchaj naszym przeznaczeniem jest być ze sobą i nie zaprzeczaj bo tym będziesz okłamywać samą siebie.
-German proszę zapomnijmy o siebie
-Ale ja nie umiem.
-W takim razie wydaje mi się ,że powinnam opuścić twój dom a tym samym wymazać się z twojej pamięci na zawsze.
-Nie!Nie pozwolę ci na to
-Lecz to będzie najlepsze rozwiązanie w tej sytuacji
-Nie to będzie najgorsze rozwiązanie i nie pozwolę na niezrealizowanie go nigdy.Słyszysz Angie nigdy!
-Przepraszam , ale obawiam się,że tak bo jutro mnie już nie będzie- oznajmiłam i weszłam do pokoju zostawiając Germana samego.
Następnego dnia
Spakowana i ubrana wstałam i udałam się w stronę drzwi wejściowych. Gdy wyszłam z pokoju zobaczyłam jego leżącego na podłodze.Po cichu ominęłam go,lecz chwile później poczułam ja ktoś złapał mnie z rękę,a tą osobą był German.
-Angie!Proszę zostań.Proszę!
-Wybacz mi
-Nie! Nie
-German puść mnie
-Nigdy
-German
-Nie Angie zostajesz i koniec
-Na prawdę nie mogę
-Możesz,możesz
-Ale German
-Nie tylko nic nie mów-dodał mężczyzna po czym zwiło moją walizkę i zaniósł ją do swojego pokoju a ja ruszyłam w jego kierunku
-German oddaj mi moją walizkę i pozwól mi odejść
-Nie ma mowy -powiedział mój szwagier po czym zamkną na klucz drzwi i dodał-nigdzie nie odejdziesz
-German nie wygłupiaj się i oddaj mi klucz .
-No pewnie i co odejdziesz zostawiając mnie samego.Otworzę drzwi jeśli zostaniesz w tym domu
-Wiec wydaje mi się,że tak szybko z stąd nie wyjdziemy.
-Tym lepiej będziemy mieli więcej czasu na rozmowę
-Chyba na kłótnie-dodałam po czym uśmiechnęłam się lekko podobnie jak German.
Dziwne po paru minutach nikt z nas nie myślał o kłótniach i wyprowadzce.Ciekawe bo obje roześmiani rozmawialiśmy o zupełnie innych rzeczach.Gdy German swoją kolejną wypowiedź do mojej głowy przedostało się wspomnienie w którym byłam ja,on i Pablo.
_________________________________________________________________________________
Postanowiłam,że dodam dzisiaj jeszcze kolejny rozdział.Mam nadzieje,że nie był najgorszy
Lady.V
Ps. Jejku o mało bym zapomniała dziękuje wam za ponad tysiąc wyświetleń.
-German wybacz mi-gdy wymawiałam jego imię łzy napłynęły mi do oczu.
-Angie nie uciekaj od swoich uczuć
Nie wiem dokładnie dlaczego,ale po tych słowach wstałam i otworzyłam mu drzwi po czym od razu rzuciłam mu się na szyje i szepcząc mu do ucha powiedziałam
-German.Wiem,że nie powinnam,lecz ja nie umiem.Nie umiem przestać cię kochać.Smuci mnie to,że tak właśnie się stało,że tak bardzo cię pokochałam.
-Angie
-Nie niemów nic to nie jest proste
-Mylisz się to jest bardzo proste
-Gdyby Mariia żyła na pewno do tego by nie doszło.
-Ale doszło Angie posłuchaj naszym przeznaczeniem jest być ze sobą i nie zaprzeczaj bo tym będziesz okłamywać samą siebie.
-German proszę zapomnijmy o siebie
-Ale ja nie umiem.
-W takim razie wydaje mi się ,że powinnam opuścić twój dom a tym samym wymazać się z twojej pamięci na zawsze.
-Nie!Nie pozwolę ci na to
-Lecz to będzie najlepsze rozwiązanie w tej sytuacji
-Nie to będzie najgorsze rozwiązanie i nie pozwolę na niezrealizowanie go nigdy.Słyszysz Angie nigdy!
-Przepraszam , ale obawiam się,że tak bo jutro mnie już nie będzie- oznajmiłam i weszłam do pokoju zostawiając Germana samego.
Następnego dnia
Spakowana i ubrana wstałam i udałam się w stronę drzwi wejściowych. Gdy wyszłam z pokoju zobaczyłam jego leżącego na podłodze.Po cichu ominęłam go,lecz chwile później poczułam ja ktoś złapał mnie z rękę,a tą osobą był German.
-Angie!Proszę zostań.Proszę!
-Wybacz mi
-Nie! Nie
-German puść mnie
-Nigdy
-German
-Nie Angie zostajesz i koniec
-Na prawdę nie mogę
-Możesz,możesz
-Ale German
-Nie tylko nic nie mów-dodał mężczyzna po czym zwiło moją walizkę i zaniósł ją do swojego pokoju a ja ruszyłam w jego kierunku
-German oddaj mi moją walizkę i pozwól mi odejść
-Nie ma mowy -powiedział mój szwagier po czym zamkną na klucz drzwi i dodał-nigdzie nie odejdziesz
-German nie wygłupiaj się i oddaj mi klucz .
-No pewnie i co odejdziesz zostawiając mnie samego.Otworzę drzwi jeśli zostaniesz w tym domu
-Tym lepiej będziemy mieli więcej czasu na rozmowę
-Chyba na kłótnie-dodałam po czym uśmiechnęłam się lekko podobnie jak German.
Dziwne po paru minutach nikt z nas nie myślał o kłótniach i wyprowadzce.Ciekawe bo obje roześmiani rozmawialiśmy o zupełnie innych rzeczach.Gdy German swoją kolejną wypowiedź do mojej głowy przedostało się wspomnienie w którym byłam ja,on i Pablo.
_________________________________________________________________________________
Postanowiłam,że dodam dzisiaj jeszcze kolejny rozdział.Mam nadzieje,że nie był najgorszy
Lady.V
Ps. Jejku o mało bym zapomniała dziękuje wam za ponad tysiąc wyświetleń.
Rozdział 9
W mojej głowie rodziły się nowe pytania na które nie umiałam odpowiedzieć.Dziwne,bo jakby się zastanowić to nawet nie chciałam ich poznać.Moje życie było wielką niewiadomą,lecz wolałam aby tak pozostało.Czy to źle?Czy właściwie postępuje? Nie.Nie wiem,którą drogą,ścieżką mam podążać.Co jeśli poznanie przeszłości na zawsze i nieodwracalnie odmieni moje życie.Nie,nie mogę na to pozwolić.
-Angie!Angie!
-Tak
-Trzeba już z chodzić na śniadanie
-A która jest godzina?
-Za piętnaście dziewiąta
-O nie Studio!-z krzykiem i w pośpiechu ruszyłam w stronę łazienki.
Chwilę później zeszłam a raczej zbiegłam na śniadanie.Ku mojemu zdziwieniu Violetty nie było.Pewnie jest już w szkole,tylko dlaczego mnie nie obudziła?Nie zastanawiając się dłużej spojrzałam na zegarek , który pokazywał dziewiątą jeden.Wzięłam kanapkę z dżemem truskawkowym do ręki i ruszyłam w stronę Stud!o21.Po paru minutach byłam w szkole.Szybkim krokiem udałam się w stronę pokoju nauczycielskiego w którym ujrzałam Jackie popijającą kawę.
-Cześć
-Hej-odpowiedziała kobieta obojętnym tonem.
Nie tracąc czasu wzięłam książkę i udałam się na zajęcia.
Dzisiejsze lekcje nie cieszyły mnie jak wczorajsze.Nie mogłam się skupić ani na uczniach ani na treści prowadzonych zajęć.Moja głowa przepełniona byłą tylko jednymi myślami i nie pozwalała na dostanie się nowych.Gdy w końcu moje lekcje dobiegły końca czekałam na Violettę.Po kilku minutach i ona się zjawiła.Droga do domu minęła nam długo i cicho,bo praktycznie nic do siebie nie mówiłyśmy.
W domu Castillo
-Violetto!
-Tak Angie
-Violetto dlaczego mnie dziś nie obudziłaś?
-No wiesz....yyy...Byłam w twoi pokoju, lecz ciebie tam nie zastałam.Później byłam w kuchni,salonie,w gabinecie taty,ale znowuż nigdzie cię nie było. Potem...-urwała
-Potem co?- spytałam zaciekawiona
-Potem udałam się do pokoju taty ale jego też nie było więc poszłam na poddasze i ujrzałam ciebie i tatę śpiących i wtulonych w siebie.Pomyślałam,że grzechem będzie was budzić.
-Och Violu,Violu- odpowiedziałam i przytuliłam dziewczynę mocno.
Chwilę później wszedł German i bez wahania dołączył do nas.Wszyscy troje staliśmy przytuleni do siebie.Nie długo później odsunęliśmy się od siebie
-To ja już pójdę muszę...yyy...no wiecie...yyy...no...-przerwała a potem dodał-muszę nauczyć się....yyy..takiej jednej piosenki.Pa,pa-oznajmiła i wybiegła szybko z pokoju zostawiając nas samych.Już chciałam odejść gdy German złapał mnie za rękę i przyciągną do siebie.
-German-nie zdążyłam dokończyć,gdy mężczyzna pocałował mnie bardzo delikatnie.-German-powiedziałam gdy skończyliśmy-nie powinniśmy
-Dlaczego?-spytał zasmucony
-Dlatego bo ty byłeś mężem mojej zmarłej siostry,a ja nie mogłabym być z kimś
-Angie- przerwał mi German-Proszę nie mów nawet takich rzeczy
-Wybacz mi,ale taka jest prawda.Kocham cię,lecz nie mogłabym sobie na to pozwolić.Przepraszam.-Dodałam wychodząc z pomieszczenia. Z oddali usłyszałam kilka słów mojego szwagra.
-Angie!Kocham cię i nie zapominaj o tym.
__________________________________________________________________________________
Przepraszam,że dopiero teraz wstawiam kolejny rozdział,lecz miałam pewne kłopoty z komputerem.Jutro kolejny i mam nadzieje,że będzie dłuższy ;)
Lady.V
-Angie!Angie!
-Tak
-Trzeba już z chodzić na śniadanie
-A która jest godzina?
-Za piętnaście dziewiąta
-O nie Studio!-z krzykiem i w pośpiechu ruszyłam w stronę łazienki.
Chwilę później zeszłam a raczej zbiegłam na śniadanie.Ku mojemu zdziwieniu Violetty nie było.Pewnie jest już w szkole,tylko dlaczego mnie nie obudziła?Nie zastanawiając się dłużej spojrzałam na zegarek , który pokazywał dziewiątą jeden.Wzięłam kanapkę z dżemem truskawkowym do ręki i ruszyłam w stronę Stud!o21.Po paru minutach byłam w szkole.Szybkim krokiem udałam się w stronę pokoju nauczycielskiego w którym ujrzałam Jackie popijającą kawę.
-Cześć
-Hej-odpowiedziała kobieta obojętnym tonem.
Nie tracąc czasu wzięłam książkę i udałam się na zajęcia.
Dzisiejsze lekcje nie cieszyły mnie jak wczorajsze.Nie mogłam się skupić ani na uczniach ani na treści prowadzonych zajęć.Moja głowa przepełniona byłą tylko jednymi myślami i nie pozwalała na dostanie się nowych.Gdy w końcu moje lekcje dobiegły końca czekałam na Violettę.Po kilku minutach i ona się zjawiła.Droga do domu minęła nam długo i cicho,bo praktycznie nic do siebie nie mówiłyśmy.
W domu Castillo
-Violetto!
-Violetto dlaczego mnie dziś nie obudziłaś?
-No wiesz....yyy...Byłam w twoi pokoju, lecz ciebie tam nie zastałam.Później byłam w kuchni,salonie,w gabinecie taty,ale znowuż nigdzie cię nie było. Potem...-urwała
-Potem co?- spytałam zaciekawiona
-Potem udałam się do pokoju taty ale jego też nie było więc poszłam na poddasze i ujrzałam ciebie i tatę śpiących i wtulonych w siebie.Pomyślałam,że grzechem będzie was budzić.
Chwilę później wszedł German i bez wahania dołączył do nas.Wszyscy troje staliśmy przytuleni do siebie.Nie długo później odsunęliśmy się od siebie
-To ja już pójdę muszę...yyy...no wiecie...yyy...no...-przerwała a potem dodał-muszę nauczyć się....yyy..takiej jednej piosenki.Pa,pa-oznajmiła i wybiegła szybko z pokoju zostawiając nas samych.Już chciałam odejść gdy German złapał mnie za rękę i przyciągną do siebie.
-German-nie zdążyłam dokończyć,gdy mężczyzna pocałował mnie bardzo delikatnie.-German-powiedziałam gdy skończyliśmy-nie powinniśmy
-Dlaczego?-spytał zasmucony
-Dlatego bo ty byłeś mężem mojej zmarłej siostry,a ja nie mogłabym być z kimś
-Angie- przerwał mi German-Proszę nie mów nawet takich rzeczy
-Wybacz mi,ale taka jest prawda.Kocham cię,lecz nie mogłabym sobie na to pozwolić.Przepraszam.-Dodałam wychodząc z pomieszczenia. Z oddali usłyszałam kilka słów mojego szwagra.
-Angie!Kocham cię i nie zapominaj o tym.
__________________________________________________________________________________
Przepraszam,że dopiero teraz wstawiam kolejny rozdział,lecz miałam pewne kłopoty z komputerem.Jutro kolejny i mam nadzieje,że będzie dłuższy ;)
Lady.V
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Rozdział 8
Nie zastanawiając się dłużej nad nowo poznaną nauczycielką tańca spojrzałam na plan zajęć , z którego wywnioskowałam , że za pół godziny zaczynam lekcje.Ucieszyłam się tym.
Kilka godzin później
Ostatnie zajęcia dobiegły już końca czekałam jeszcze chwilkę na Violettę po czym razem udałyśmy się w stronę domu. Po drodze do posiadłości Castillo dostrzegłyśmy mężczyznę sprzedającego pieczone jabłka polane karmelem i przyozdabiane popcornem skusiłyśmy się i kupiłyśmy po jednym. Owoc , który właśnie trzymałam w ręku wyglądał przepysznie.Wzięłam kilka kęsów a po chwili ujrzałam dwie dziewczynki jedna wyglądała na 7 lat a druga chyba na 16 może więcej lub mniej , które siedziały na brązowej ławce zajadając te same karmelowe jabłka co ja i Violetta .
-Angie,Angie
- Tak
- Jak ci smakuje ten owoc
- Bardzo dobry.
- No mi też smakuje
- Violetto
- Tak
- Widziałaś może dwie dziewczyny siedzące na tej brązowej ławce
- Nie a coś się stało ?
- Nie nic tak tylko pytam
-Aha
Byłam pewna,że to co przed chwilą zobaczyłam to wspomnienie, tylko nie wiedziałam kim były te dwie nieznajome mi osoby...
Dwadzieścia minut później
Po przyjściu do domu udałam się do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku. Wpatrywałam się w bezchmurne niebo. Tak bardzo byłam w nie zapatrzona , że nie zauważyłam German , który właśnie wszedł.
-Przepraszam, że tak wszedłem bez pukania ale drzwi były otwarte
-Nic nie szkodzi
- Angie coś się stało wyglądasz na smutną
- Nie nic takiego
- Wydaje mi się , że nie
-No dobrze
Opowiedziałam Germanowi o moim wspomnieniu
- Hmmmm ja też nie mam pojęcia kim mogły być te dziewczyny. Chyba że
- Chyba że co
- Wdaje mi się, że te osoby z twojego wspomnienia to ty i...
- i kto
- to ty i Maria
- Maria!?
- Nie pamiętasz
- Zaraz zaraz Maria...Maria... yyy coś kojarzę to immię
-No a jak miałabyś nie pamiętać przecież Maria to twoja siostra
- CO! moja siostra. Nie,nie to niemożliwe
-Na prawdę
-Dlaczego?Dlaczego ja nie pamiętałam swojej siostry?
-Ja nie wiem
- A gdzie ona teraz jest
-Nie... nie żyje
-CO!
-Tak
-A kiedy ona umarła
-yyyyy...Jakieś 13lat tem
-Naprawdę
-Niestety tak
-German a masz może jej zdjęcie lub jakąś pamiątkę po niej
-Pamiątkę to mało powiedziane na strych jest cała masa ubran, zdjęć, pamiątek dotyczących Marii
-Serio
-Tak jeśli chcesz to możemy tam pójść i..... - za nim German dokończył swoją wypowiedź żuciłam mu się na szyję i dodałam
-Tak
Chwilę później
-Łał German te wszystkie rzeczy należały do mojej siostry
-Tak.Angie widzisz to zdjęcie
-Czy to ona
-Tak
-Naprawdę była piękna
-Nie tylko ona jej głos, jej anielski głoś też był prześliczny
-Tak
-No jak chcesz to możemy posłuchać
-Masz jej płyty
-Wszystkie
Przez dobre kilka godzin słuchaliśmy przepięknych piosenek w wykonaniu mojej siostry.Nie wiem nawet kiedy ale usnęłam.
__________________________________________________________________________________
I jak? Mam nadzieję , że choć trochę wam się podobał . Jutro kolejny
Lady.V
Kilka godzin później
Ostatnie zajęcia dobiegły już końca czekałam jeszcze chwilkę na Violettę po czym razem udałyśmy się w stronę domu. Po drodze do posiadłości Castillo dostrzegłyśmy mężczyznę sprzedającego pieczone jabłka polane karmelem i przyozdabiane popcornem skusiłyśmy się i kupiłyśmy po jednym. Owoc , który właśnie trzymałam w ręku wyglądał przepysznie.Wzięłam kilka kęsów a po chwili ujrzałam dwie dziewczynki jedna wyglądała na 7 lat a druga chyba na 16 może więcej lub mniej , które siedziały na brązowej ławce zajadając te same karmelowe jabłka co ja i Violetta .
-Angie,Angie
- Tak
- Jak ci smakuje ten owoc
- Bardzo dobry.
- No mi też smakuje
- Violetto
- Tak
- Widziałaś może dwie dziewczyny siedzące na tej brązowej ławce
- Nie a coś się stało ?
- Nie nic tak tylko pytam
-Aha
Byłam pewna,że to co przed chwilą zobaczyłam to wspomnienie, tylko nie wiedziałam kim były te dwie nieznajome mi osoby...
Dwadzieścia minut później
Po przyjściu do domu udałam się do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku. Wpatrywałam się w bezchmurne niebo. Tak bardzo byłam w nie zapatrzona , że nie zauważyłam German , który właśnie wszedł.
-Przepraszam, że tak wszedłem bez pukania ale drzwi były otwarte
-Nic nie szkodzi
- Angie coś się stało wyglądasz na smutną
- Nie nic takiego
- Wydaje mi się , że nie
-No dobrze
Opowiedziałam Germanowi o moim wspomnieniu
- Hmmmm ja też nie mam pojęcia kim mogły być te dziewczyny. Chyba że
- Chyba że co
- Wdaje mi się, że te osoby z twojego wspomnienia to ty i...
- i kto
- to ty i Maria
- Maria!?
- Nie pamiętasz
- Zaraz zaraz Maria...Maria... yyy coś kojarzę to immię
-No a jak miałabyś nie pamiętać przecież Maria to twoja siostra
- CO! moja siostra. Nie,nie to niemożliwe
-Na prawdę
-Dlaczego?Dlaczego ja nie pamiętałam swojej siostry?
-Ja nie wiem
- A gdzie ona teraz jest
-Nie... nie żyje
-CO!
-Tak
-A kiedy ona umarła
-yyyyy...Jakieś 13lat tem-Naprawdę
-Niestety tak
-German a masz może jej zdjęcie lub jakąś pamiątkę po niej
-Pamiątkę to mało powiedziane na strych jest cała masa ubran, zdjęć, pamiątek dotyczących Marii
-Serio
-Tak jeśli chcesz to możemy tam pójść i..... - za nim German dokończył swoją wypowiedź żuciłam mu się na szyję i dodałam
-Tak
Chwilę później
-Łał German te wszystkie rzeczy należały do mojej siostry
-Tak.Angie widzisz to zdjęcie
-Czy to ona
-Tak
-Naprawdę była piękna
-Nie tylko ona jej głos, jej anielski głoś też był prześliczny
-Tak
-No jak chcesz to możemy posłuchać
-Masz jej płyty
-Wszystkie
Przez dobre kilka godzin słuchaliśmy przepięknych piosenek w wykonaniu mojej siostry.Nie wiem nawet kiedy ale usnęłam.
__________________________________________________________________________________
I jak? Mam nadzieję , że choć trochę wam się podobał . Jutro kolejny
Lady.V
niedziela, 11 sierpnia 2013
Rozdział 7
Kolejny dzień zapowiadał się tak jak wczorajszy , ale w rzeczywistości był zupełnie inny.
-Pablo! wiem , że jesteś na mnie zły , ale ja naprawdę go kocham
- Aha czyli ja dla ciebie nic nie znaczę
-Nie to nie tak. Jesteś dla mnie ważny
-Ale nie dawno mówiłaś coś innego
- Wiem, lecz ostatnie dni i wydarzenia dały mi wiele do myślenia
- I wybrałaś jego...
Oczy miałam nadal zamknięte mimo tego , że sen lub wspomnienie dobiegło końca. Ja wolałam leżeć i śnić dalej. Niestety Olga , która wołała wszystkich na śniadanie swoimi krzykami nie pozwalała mi na to. Z niechęcią zeszłam na dół. Ku mojemu zdziwieniu nikogo w jadalni nie było. Usiadłam gdzie zawsze czekając w samotności na podanie posiłku.Niedługo później przyszedł German.
-Witaj Angie - powiedział pan domu z uśmiechem na twarzy
- Dzień dobry German
- Jak się spało ?
- Bardzo dobrze
- Cieszę się
- A jak tobie minęła noc ?
- Znakomicie
Chwilę później do jadalni przyszła radosna Violetta. Zajęła wolne obok mnie miejsce i czekała razem z nami na śniadanie. Następna osoba, która zjawiła się w pomieszczeniu był Ramallo. Niedługo później przyszła Olga podająca nam śniadanie . Dzisiaj posiłek zjedliśmy w bardzo wesołej i miłej atmosferze. Violetta opowiadała nam o swoim chłopaku , Ramallo mówił o wielkich zyskach w firmie, nawet ja tryskałam radością podobnie jak German na którego co jakiś czas zerkałam.
Po śniadaniu
Postanowiłam , że dzisiaj udam się z Violettą do Studio21. Planowałam za kilka dni wrócić ale ... no sama nie wiem.
- Angie tak się cieszę, że wreszcie wracasz do szkoły
- Naprawdę
- Tak ta nowa nauczycielka, która musiała ciebie zastępować była okropna
- Nie. Chyba nie było aż tak źle
- No nie było najgorzej ale ja i tak wolę ciebie i to w jaki sposób prowadzisz zajęcia. Nikt ale to nikt nie jest w stanie godnie cię zastąpić
- To miłe
- Dziękuję .Angie
-Tak
-Ja muszę już lecieć na lekcje
- Dobrze idź
- Do zobaczenia
- Na razie
Gdy Violetta ruszyła na zajęcia ja udałam się do pokoju nauczycielskiego. Zdziwiona zobaczyłam w nim kobietę , której wcześniej nie znałam
- Witaj nazywam się Jackie jestem nauczycielką tańca i to ja zastępowałam cię w czasie twojej nieobecności - A więc wszystko jasne
- Miło mi jestem Angie
-Ah a więc to ty Pablo wiele mi o tobie opowiadał
- Tak
-Naturalnie
Chwilę później wszedł Pablo przedstawiając mi nową nauczycielkę
-Cześć Angie poznałaś już Jackie nową nauczycielkę tańca
- Tak
-Dobrze ja już muszę iść za chwilę mam zajęcia żegnajcie - oznajmiła kobieta kierują się w stronę drzwi
- Do widzenia - powiedzieliśmy prawie że równocześnie
- Nie gniewaj się ale ja też muszę już zmykać na lekcje
- Nie przejmuj się.
- Dobra no to na razie
- No pa
Gdy Pablo odszedł zostałam sama w pokoju rozmyślając o nowej nauczycielce. Dziwne coś mi mówiło , że ona nie jest taką dobrą ,miłą i sympatyczną osobą na jaką wyglądała.
__________________________________________________________________________
Co myślicie o nowej nauczycielce? Mam nadzieje ,że rozdział wam się podobał.
Lady.V
-Pablo! wiem , że jesteś na mnie zły , ale ja naprawdę go kocham - Aha czyli ja dla ciebie nic nie znaczę
-Nie to nie tak. Jesteś dla mnie ważny
-Ale nie dawno mówiłaś coś innego
- Wiem, lecz ostatnie dni i wydarzenia dały mi wiele do myślenia
- I wybrałaś jego...
Oczy miałam nadal zamknięte mimo tego , że sen lub wspomnienie dobiegło końca. Ja wolałam leżeć i śnić dalej. Niestety Olga , która wołała wszystkich na śniadanie swoimi krzykami nie pozwalała mi na to. Z niechęcią zeszłam na dół. Ku mojemu zdziwieniu nikogo w jadalni nie było. Usiadłam gdzie zawsze czekając w samotności na podanie posiłku.Niedługo później przyszedł German.
-Witaj Angie - powiedział pan domu z uśmiechem na twarzy
- Dzień dobry German
- Jak się spało ?
- Bardzo dobrze
- Cieszę się
- A jak tobie minęła noc ?
- Znakomicie
Chwilę później do jadalni przyszła radosna Violetta. Zajęła wolne obok mnie miejsce i czekała razem z nami na śniadanie. Następna osoba, która zjawiła się w pomieszczeniu był Ramallo. Niedługo później przyszła Olga podająca nam śniadanie . Dzisiaj posiłek zjedliśmy w bardzo wesołej i miłej atmosferze. Violetta opowiadała nam o swoim chłopaku , Ramallo mówił o wielkich zyskach w firmie, nawet ja tryskałam radością podobnie jak German na którego co jakiś czas zerkałam.
Postanowiłam , że dzisiaj udam się z Violettą do Studio21. Planowałam za kilka dni wrócić ale ... no sama nie wiem.
- Angie tak się cieszę, że wreszcie wracasz do szkoły
- Naprawdę
- Tak ta nowa nauczycielka, która musiała ciebie zastępować była okropna
- Nie. Chyba nie było aż tak źle
- No nie było najgorzej ale ja i tak wolę ciebie i to w jaki sposób prowadzisz zajęcia. Nikt ale to nikt nie jest w stanie godnie cię zastąpić
- To miłe
- Dziękuję .Angie
-Tak
-Ja muszę już lecieć na lekcje
- Dobrze idź
- Do zobaczenia
- Na razie
Gdy Violetta ruszyła na zajęcia ja udałam się do pokoju nauczycielskiego. Zdziwiona zobaczyłam w nim kobietę , której wcześniej nie znałam
- Witaj nazywam się Jackie jestem nauczycielką tańca i to ja zastępowałam cię w czasie twojej nieobecności - A więc wszystko jasne
- Miło mi jestem Angie
-Ah a więc to ty Pablo wiele mi o tobie opowiadał
- Tak
-Naturalnie
Chwilę później wszedł Pablo przedstawiając mi nową nauczycielkę
-Cześć Angie poznałaś już Jackie nową nauczycielkę tańca
- Tak
-Dobrze ja już muszę iść za chwilę mam zajęcia żegnajcie - oznajmiła kobieta kierują się w stronę drzwi
- Do widzenia - powiedzieliśmy prawie że równocześnie
- Nie gniewaj się ale ja też muszę już zmykać na lekcje
- Nie przejmuj się.
- Dobra no to na razie
- No pa
Gdy Pablo odszedł zostałam sama w pokoju rozmyślając o nowej nauczycielce. Dziwne coś mi mówiło , że ona nie jest taką dobrą ,miłą i sympatyczną osobą na jaką wyglądała.
__________________________________________________________________________
Co myślicie o nowej nauczycielce? Mam nadzieje ,że rozdział wam się podobał.
Lady.V
sobota, 10 sierpnia 2013
Rozdział 6
Następnego dnia
Otworzyłam oczy . Wczorajszy wieczór . Wczorajsza sytuacja . Wczorajszy pocałunek . Te myśli , tylko te myśli nawiedziły moją głowę i w żaden sposób nie chciały jej opuścić. Zatonęłam w nich.Zamknęłam oczy , gdy ponownie je otworzyłam spojrzałam na zegarek , który pokazywał dziewiątą jedenaście .
Niechętnie wstałam.Wzięłam szybki prysznic, ubrałam fioletową sukienkę i zeszłam na śniadanie . W jadalni byli wszyscy z wyjątkiem pana domu . Zajęłam wolne miejsce koło Violetty i czekałam na podanie posiłku. Po pięciu minutach przyszła Olga podająca nam śniadanie , a za nią German. Posiłek zjedliśmy jak zawsze w miłej i radosnej atmosferze.
Po skosztowaniu potraw postanowiłam pójść na spacer , co też uczyniłam
Pół godziny później
Uliczka przez którą właśnie przechodziłam była cudowna i przepiękna.Ptaki ,kwiaty o przeróżnych barwach , Drzewa wysokie i niskie. Jednym słowem cuda natury. Niedaleko dostrzegłam park, poszłam w jego kierunku i usiadłam na białej ławeczce . Wpatrywałam się w czerwone róże rosnące niedaleko gdy ktoś usiadł kłomnie a tym kimś był Pablo.
-Angie
-O witaj Pablo
- Jak się czujesz?
- Bardzo dobrze
- Cieszę się. Angie...
- Tak
- Kiedy wrócisz do Studio
- Do Studio ?
- Nie pamiętasz ?
-Aha no tak - Studio21 to szkoła w której uczę śpiewu-Wydaje mi się , że niedługo
- Super. Dobra ja muszę już iść do zobaczenia w szkole - powiedział Pablo po czym wstał z ławki i odszedł
- Tak do zobaczenia - odpowiedziałam również wstając z ławki i udając się w stronę posiadłości Castillo.
Godzinę później
Po powrocie do domu udałam się do swojego pokoju , gdy zobaczyłam w nim Germana zawahałam się czy wejść do środka , lecz uznałam , że lepiej będzie z nim porozmawiać . Już chciałam zacząć konwersacje gdy mężczyzna mnie wyręczył i rozpoczął dialog
- Angie co do wczoraj ...
- Tak wiem nie powinniśmy , ale... no sama nie wiem tak wyszło
- Nie. Nie oto chodzi
- A o co ?
- Chodzi o to , że...- przerwał patrzył się na mnie tak jakby bał się mojej reakcji
- O co ?
- Oto , że nie wiem ile pamiętasz , a ile sytuacji wymazało ci się z pamięci . Nie wiem czy ... - znowusz nie dokończył swojej wypowiedzi
- Czego nie wiesz ?
- Nie wiem , czy ty ...
- Wykrztuś to z siebie
- No dobrze - wziął głęboki oddech i powiedział
- Nie wiem czy ty jeszcze darzysz mnie tym piękny uczuciem , które nazywa się miłość i czy pamiętasz te chwile , które razem spędziliśmy. - po tych słowach skierował swój wzrok w podłogę i prawdopodobnie czekał na moją odpowiedź
- German - złapałam go za ręce i dodałam - jeśli jest tak jak mówisz i naprawdę cię kochałam to na pewno nie przestanę , a co do naszych spędzonych chwil to wybacz nie potrawie ich sobie jeszcze przypomnieć, ale mam nadzieje , że pomożesz mi w tym. - German spojrzał na mnie i dodał
- Tak już nie długo będziesz wszystko pamiętała.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje , że się podobało. Przepraszam, że dopiero dzisiaj wstawiłam ten rozdział , ale nic nie przychodziło mi do głowy . Jutro postaram dodać kolejny rozdział .
Otworzyłam oczy . Wczorajszy wieczór . Wczorajsza sytuacja . Wczorajszy pocałunek . Te myśli , tylko te myśli nawiedziły moją głowę i w żaden sposób nie chciały jej opuścić. Zatonęłam w nich.Zamknęłam oczy , gdy ponownie je otworzyłam spojrzałam na zegarek , który pokazywał dziewiątą jedenaście .
Po skosztowaniu potraw postanowiłam pójść na spacer , co też uczyniłam
Pół godziny później
Uliczka przez którą właśnie przechodziłam była cudowna i przepiękna.Ptaki ,kwiaty o przeróżnych barwach , Drzewa wysokie i niskie. Jednym słowem cuda natury. Niedaleko dostrzegłam park, poszłam w jego kierunku i usiadłam na białej ławeczce . Wpatrywałam się w czerwone róże rosnące niedaleko gdy ktoś usiadł kłomnie a tym kimś był Pablo.
-Angie
-O witaj Pablo
- Jak się czujesz?
- Bardzo dobrze
- Cieszę się. Angie...
- Tak
- Kiedy wrócisz do Studio
- Do Studio ?
- Nie pamiętasz ?
-Aha no tak - Studio21 to szkoła w której uczę śpiewu-Wydaje mi się , że niedługo
- Super. Dobra ja muszę już iść do zobaczenia w szkole - powiedział Pablo po czym wstał z ławki i odszedł
- Tak do zobaczenia - odpowiedziałam również wstając z ławki i udając się w stronę posiadłości Castillo.
Godzinę później
Po powrocie do domu udałam się do swojego pokoju , gdy zobaczyłam w nim Germana zawahałam się czy wejść do środka , lecz uznałam , że lepiej będzie z nim porozmawiać . Już chciałam zacząć konwersacje gdy mężczyzna mnie wyręczył i rozpoczął dialog
- Angie co do wczoraj ...
- Tak wiem nie powinniśmy , ale... no sama nie wiem tak wyszło
- Nie. Nie oto chodzi
- A o co ?
- Chodzi o to , że...- przerwał patrzył się na mnie tak jakby bał się mojej reakcji
- O co ?
- Oto , że nie wiem ile pamiętasz , a ile sytuacji wymazało ci się z pamięci . Nie wiem czy ... - znowusz nie dokończył swojej wypowiedzi
- Czego nie wiesz ?
- Nie wiem , czy ty ...
- Wykrztuś to z siebie
- No dobrze - wziął głęboki oddech i powiedział
- Nie wiem czy ty jeszcze darzysz mnie tym piękny uczuciem , które nazywa się miłość i czy pamiętasz te chwile , które razem spędziliśmy. - po tych słowach skierował swój wzrok w podłogę i prawdopodobnie czekał na moją odpowiedź
- German - złapałam go za ręce i dodałam - jeśli jest tak jak mówisz i naprawdę cię kochałam to na pewno nie przestanę , a co do naszych spędzonych chwil to wybacz nie potrawie ich sobie jeszcze przypomnieć, ale mam nadzieje , że pomożesz mi w tym. - German spojrzał na mnie i dodał
- Tak już nie długo będziesz wszystko pamiętała.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje , że się podobało. Przepraszam, że dopiero dzisiaj wstawiłam ten rozdział , ale nic nie przychodziło mi do głowy . Jutro postaram dodać kolejny rozdział .
sobota, 3 sierpnia 2013
Rozdział 5
-Angie wiem , że podjęłaś już decyzję , ale ja cię kocham i nigdy nie przestanę Czy na prawdę tego chcesz ? Czy na prawdę to z nim chcesz być ? -Pablo ja...
-Nie mów nic wiem co powiesz
- Nie nie wiesz kocham...
Otworzyłam oczy. Nie wiedziałam czy było to wspomnienia czy sen. Moje myśli przerwały krzyki Olgi wołającej wszystkich na obiad. Z niechęcią wstałam z łóżka i poszłam do kuchni. Wszyscy siedzieli, lecz niczego nie jedli pewnie czekali na mnie. Wszystko to co nasza kochana gosposia przygotowała leżało na stole. Wyglądało przepysznie , lecz ja nie miałam ochoty na spożycie potraw , które wszyscy z wyjątkiem mnie nakładali sobie na talerz.
- Panienka nie jest głodna - spytała Olga widząc puste naczynie w które się wpatrywałam
- Nie przepraszam - wstałam i poszłam do ogrodu
- Angie! co się dzieje - spytał zatroskany German - Nie wiem co mam myśleć
- Powiedz nad czym myślisz może postaram się ci pomóc
- Nie wydaje mi się
- A skąd wiesz może się mylisz
- Nie zapomnijmy o tym
- Na pewno?
-Tak
- Jeśli masz być przez to smutna...
- Nie
- Dobrze ale jesteś pewna
- Tak
- Angie przecież widzę powiedz przy najmniej czym mógłbym poprawić ci chociaż humor
- Nic wielkiego tylko po prostu mnie przytul- mężczyzna bez wahania wykonał moją prośbę
- I co lepiej się czujesz ?
- Tak dziękuję - po chwili poszliśmy razem do domu, ku naszemu zdziwieniu nikogo w jadalni nie było. Na stole leżały dwa talerze i dwie pary sztućców i oczywiście różne potrawy , które były nie naruszone. Oh pewnie to robota Olgi.
- Teraz zjesz coś czy znowu wyjdziesz - powiedział ironicznie German
- Nie wiem - opowiedziałam również sarka stycznie ja on. Cały posiłek zjedliśmy w miłej atmosferze. Z Germanem tak dobrze mi się rozmawiało.
Dzięki niemu zapomniałam o moim zmartwieniu. To było naprawdę wspaniale.
- Wybacz mi, ale muszę przygotować ważne papiery , które będą mi jutro bardzo potrzebne
- Nie przejmuj się dam sobie rade - gdy German opuścił jadalnie ja spojrzałam na zegarek To nie możliwe jest już piec po dwunastej z pewnością Olga już śpi wiec ja posprzątam. Zaczęłam zmywać naczynia , gdy wszedł German
- Przyszedłem zrobić sobie kawę , lecz widzę , ze potrzebujesz pomocy
- Nie dam sobie rade a tym zrób sobie kawę i zajmij się swoimi sprawami
- żartujesz nic nie jest ważniejsze od ciebie- zrobiło mi się milo w duchu -No dobra gdzie jest ścierka
- za tobą - oznajmiłam po czym German wziął ja i był gotowy do pracy. Sprzątanie szlo nam szybko i przyjemnie . Co jakiś czas nie mogąc się powstrzymywać i chlapałam mężczyznę kilkoma kropelkami wody na co on odpowiadał mi tym samym . Chwile później byliśmy cali mokrzy , ale nie tylko my podłoga w kuchni również była zamoczona, gdy poszłam poszukać mopa pośliznęłam się na śliskiej podłodze. Straciłam równowagę i upadlam , na szczęście German był blisko i złapał mnie w locie.Nasze twarze były blisko siebie. Patrzyliśmy sobie oboje w oczy. Chwile później zaczęliśmy się całować , z początku był do delikatny pocałunek, lecz z każda chwila stawał się czulszy i namiętny . Gdy ta cudowna chwila skończyła się moim zdanie za szybko wstaliśmy i zaczęliśmy myć podłogę. Po skończeniu czynności spojrzałam na zegarek , który pokazywał pierwsza trzydzieści pięć zdumiona powiedziałam Germanowi , po czym udałam się razem z nim w stronę naszych sypialni.
________________________________________________________________________________________________
Lady.V
piątek, 2 sierpnia 2013
Rozdział 4
-Angie
- O witaj Germanie
- Jak się czujesz
- Z każdym dniem coraz lepiej
- To dobrze , a kiedy wypisują cię ze szpitala
- Za tydzień
- Super . Przyniosłem ci białe róże
- O jakie piękne - te róże są takie same jak te z mojego wspomnienia , może to German był tą osobą ...
-Angie- nagle ujrzałam Violettę - jak się czujesz
- Dobrze za tydzień będę mogła wrócić do domu
- Do naszego domu - poprawiła mnie Violetta
- No chyba tak
- chyba ?- powiedział zdziwiony German po czym dodał- Na pewno - stanowczym tonem
-No dobrze dobrze na pewno wrócę do waszego domu. Tylko yy ...
-Co ? - spytali prawie , że jednocześnie
- Nie mogę go sobie przypomnieć i zapomniałam gdzie się on znajduje
- Nie przejmuj się tym i odpocznij
-Dobrze
-Na nas już pora - i odszedł z Violettą
Tydzień później
Siedziałam spakowana czekając na Germana gdy usłyszałam pukanie.
-Mogę wejść
-Tak proszę
-Angie ty juz spakowana ? - spytał z zdziwieniem Pablo
-Tak czekam na ..... - urwałam wolałem zeby mój przyjaciel nie wiedzial , kto za chwilę ma sie tu zjawić
-Na kogo ?
-yy na nikogo
- Angie
-No dobrze czekam na....
- Angie- usłyszałam głos Germana, który wszedł do pokoju
-Aha więc na niego czekałś - powiedział wściekły Pablo i odszedł
- Pablo zaczekaj
-Nie Angie zostaw go - odezwał się German łapiąc mnie za reke
-Wybacz ale musze z nim porozmawiać - po tych słowach mężczyzna pościl moją rękę a ją wybiegłam z sali w poszukiwaniu mojego przyjaciela
-Pablo! , Pablo ! Gdzie jestes - nagle poczulam czyjas dlon na moim ramieniu
- Wybacz mi , że tak zaragowalem
-Nie to ja przepraszam
- Dlaczego mi nie powiedziałaś
- Sama nie wiem .Moze bałam sie twojej reakcji
- Oh ! Angie
- Nie jesteś na mnie zły ?
- Nie jak mógłbym być zły a zwłaszcza na ciebie - po czym objoł mnie mocno i powiedział szeptem
- kocham cie - po tych słowach pocałował moj policzek i odszedł a ja poszłam do Germana
Pół godziny później
- Jesteśmy na miejscu
- łał masz przepiękny i wielki dom
- Angie - Krzyknęła Violetta - Olga , Ramallo chodźcie Angie wrócila - po czym rzucila mi się na szyje i powiedziała- ciesze się , że znowu znami jestes
- Panienko Angie jak dobrze , że wrescie wróciłas choć widze , że bardzo schudłaś i zmizerniałaś - Po czym udała się do kuchni i z niej jeszcze dodala - za godzine podam obiad wiec nie jecie , a juz broń boże nie zamawiajcie niczego z tych okripnych knajpek - wszyscy z wyjątkiem Olgi roześmiali się po czym udali sie do swoich sypialni no prawie wszyscy German , ktory wiedzial , że na pewno nie wiem gdzie mój pokój ruszył w jego kierunku. Gdy już dotarliśmy do tego pomieszczenia German położył moją torbę na podłodze , którą wcześniej wziął i poszedł a ja zaczęłam rozglądać się po pokoju . Chwile później położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy...
_______________________________________________________________________________
Jutro na bank kolejny rozdział
Lady. V
- O witaj Germanie
- Jak się czujesz
- Z każdym dniem coraz lepiej
- To dobrze , a kiedy wypisują cię ze szpitala
- Za tydzień
- Super . Przyniosłem ci białe róże
- O jakie piękne - te róże są takie same jak te z mojego wspomnienia , może to German był tą osobą ...
-Angie- nagle ujrzałam Violettę - jak się czujesz
- Dobrze za tydzień będę mogła wrócić do domu
- Do naszego domu - poprawiła mnie Violetta
- No chyba tak
- chyba ?- powiedział zdziwiony German po czym dodał- Na pewno - stanowczym tonem
-No dobrze dobrze na pewno wrócę do waszego domu. Tylko yy ...
-Co ? - spytali prawie , że jednocześnie
- Nie mogę go sobie przypomnieć i zapomniałam gdzie się on znajduje
- Nie przejmuj się tym i odpocznij
-Dobrze
-Na nas już pora - i odszedł z Violettą
Tydzień później
Siedziałam spakowana czekając na Germana gdy usłyszałam pukanie.
-Mogę wejść
-Tak proszę
-Angie ty juz spakowana ? - spytał z zdziwieniem Pablo
-Tak czekam na ..... - urwałam wolałem zeby mój przyjaciel nie wiedzial , kto za chwilę ma sie tu zjawić
-Na kogo ?
-yy na nikogo
- Angie
-No dobrze czekam na....
- Angie- usłyszałam głos Germana, który wszedł do pokoju
-Aha więc na niego czekałś - powiedział wściekły Pablo i odszedł
- Pablo zaczekaj
-Nie Angie zostaw go - odezwał się German łapiąc mnie za reke
-Wybacz ale musze z nim porozmawiać - po tych słowach mężczyzna pościl moją rękę a ją wybiegłam z sali w poszukiwaniu mojego przyjaciela
- Wybacz mi , że tak zaragowalem
-Nie to ja przepraszam
- Dlaczego mi nie powiedziałaś
- Sama nie wiem .Moze bałam sie twojej reakcji
- Oh ! Angie
- Nie jesteś na mnie zły ?
- Nie jak mógłbym być zły a zwłaszcza na ciebie - po czym objoł mnie mocno i powiedział szeptem
- kocham cie - po tych słowach pocałował moj policzek i odszedł a ja poszłam do Germana
Pół godziny później
- łał masz przepiękny i wielki dom
- Angie - Krzyknęła Violetta - Olga , Ramallo chodźcie Angie wrócila - po czym rzucila mi się na szyje i powiedziała- ciesze się , że znowu znami jestes
- Panienko Angie jak dobrze , że wrescie wróciłas choć widze , że bardzo schudłaś i zmizerniałaś - Po czym udała się do kuchni i z niej jeszcze dodala - za godzine podam obiad wiec nie jecie , a juz broń boże nie zamawiajcie niczego z tych okripnych knajpek - wszyscy z wyjątkiem Olgi roześmiali się po czym udali sie do swoich sypialni no prawie wszyscy German , ktory wiedzial , że na pewno nie wiem gdzie mój pokój ruszył w jego kierunku. Gdy już dotarliśmy do tego pomieszczenia German położył moją torbę na podłodze , którą wcześniej wziął i poszedł a ja zaczęłam rozglądać się po pokoju . Chwile później położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy...
_______________________________________________________________________________
Jutro na bank kolejny rozdział
Lady. V
niedziela, 28 lipca 2013
Rozdział 3
Następnego dnia a była to sobota przyszło więcej osób niż wczoraj. Niektórych od razu poznałam a z innymi miałam większy kłopot , lecz nie trwał on długo po paru minutach wszystkich już znałam a raczej przypomniałam. Po godzinie prawie wszyscy wyszli zostały dwie osoby Pablo i Vio..Vio... a i Violetta.
-Angie jak się czujesz
-Lepiej niż wczoraj- muszę przyznać , że ból głowy nie bolał mnie tak mocno jak wczoraj
-To dobrze. Angie
- Tak
-Kiedy wrócisz do naszego domu - nie wiedziałam co odpowiedzieć Violetcie, wiec milczałam.
-Bardzo za tobą tęsknimy- dodała i poszła, a ja zamknęłam oczy i rozmyślałam o tym co ona im powiedziała . Nie wiedziałam , kogo ma na myśli , kto wraz z nią z mną tęskni .
- Angie śpisz ?
- Nie, a coś się stało
-Nie , a podoba ci się ta książka , którą ci przyniosłem
-Nie, to znaczy jeszcze nie czytałam tej książki , ale ta karteczka , która była w niej...- urwałam nie wiedziałam co powiedzieć - dziękuję
-Nie musisz dziękować
-Pablo
-Tak
-Dziękuję ci , że zawsze przymnie jesteś
- Jestem i zawsze będę - po tych słowach mój przyjaciel pocałował moją dłoń i odszedł . Nie minęło nawet 5 minut i przyszedł tajemniczy mężczyzna. Bez wahania powiedziałam
- Kim jesteś i czemu tu ciągle przychodzisz ?- zauważyłam , że tymi słowami zraniłam go
- Jak to nie pamiętasz mnie ?
- Nie a co powinnam ?
- Wydaje mi się , że tak
- Dobrze to powiesz mi jak się nazywasz
- Tak nazywam się German Castillo i jestem ojcem Violetty ją chyba pamiętasz
- Tak
-Przyszedłem tu ..
- Zaraz zaraz przerwałam mu ty jesteś ojcem Violetty
- Tak, a przyszedłem tu
- A wiec- znowu nie dałam mu dokończyć - tą drugą osobą byłeś ty
- Co ?- zauważyłam zdziwienie na jego twarzy
-Jaką drugą osobą ?- opowiedziałam mu o tym co powiedziałam mi jego córka a on przytaknoł
- No to kiedy wrócisz ?
-Dlaczego tak ci na tym zależy ?
- Bo cię kocham i chciałbym wiedzieć kiedy znowu zobaczę cię w moim domu - Nie wiedziałam co mam mu na to odpowiedzieć. German powiedział , że mnie kocha i , że ja nieeeeeeee.. Mieszkam w jego domu. Jak ja mogłam zapomnieć o facecie , który mnie kocha .Nagle łzy spływały mi po policzku .
German otarł je chusteczką i przytulił.Jego zapach był cudowny i to ciepło..nagle weszła pielęgniarka i oznajmiła , że jest już późno po czym wygoniła Germana z sali .
- Jak się czujesz - spytała
- Dobrze , tylko co jakiś czas czuję bóle głowy
- Aha dobrze proszę zobaczyć to jest flakonik z lekarstwem , który sprawi , że bóle głowy szybko miną . Kładę je pani na tym stoliczku wraz z dawką jaką ma pani spożywać
- Dziękuję bardzo
- Do widzenia i życzę udanej nocy
- Do widzenia
Następnego dnia czułam się dużo lepiej . Pielęgniarka też to dostrzegła i oznajmiła , że za tydzień będę mogła wrócić do domu.ucieszyło mnie to , ale i zasmuciło.
________________________________________________________________________________
I jak ? Mam nadzieje , że wam się podobał
-Angie jak się czujesz
-Lepiej niż wczoraj- muszę przyznać , że ból głowy nie bolał mnie tak mocno jak wczoraj
-To dobrze. Angie
- Tak
-Kiedy wrócisz do naszego domu - nie wiedziałam co odpowiedzieć Violetcie, wiec milczałam.
-Bardzo za tobą tęsknimy- dodała i poszła, a ja zamknęłam oczy i rozmyślałam o tym co ona im powiedziała . Nie wiedziałam , kogo ma na myśli , kto wraz z nią z mną tęskni .
- Angie śpisz ?
- Nie, a coś się stało
-Nie , a podoba ci się ta książka , którą ci przyniosłem
-Nie, to znaczy jeszcze nie czytałam tej książki , ale ta karteczka , która była w niej...- urwałam nie wiedziałam co powiedzieć - dziękuję
-Nie musisz dziękować
-Pablo
-Tak
-Dziękuję ci , że zawsze przymnie jesteś
- Jestem i zawsze będę - po tych słowach mój przyjaciel pocałował moją dłoń i odszedł . Nie minęło nawet 5 minut i przyszedł tajemniczy mężczyzna. Bez wahania powiedziałam
- Kim jesteś i czemu tu ciągle przychodzisz ?- zauważyłam , że tymi słowami zraniłam go
- Jak to nie pamiętasz mnie ?
- Nie a co powinnam ?
- Wydaje mi się , że tak
- Dobrze to powiesz mi jak się nazywasz
- Tak nazywam się German Castillo i jestem ojcem Violetty ją chyba pamiętasz
- Tak
-Przyszedłem tu ..
- Zaraz zaraz przerwałam mu ty jesteś ojcem Violetty
- Tak, a przyszedłem tu
- A wiec- znowu nie dałam mu dokończyć - tą drugą osobą byłeś ty
- Co ?- zauważyłam zdziwienie na jego twarzy
-Jaką drugą osobą ?- opowiedziałam mu o tym co powiedziałam mi jego córka a on przytaknoł
- No to kiedy wrócisz ?
-Dlaczego tak ci na tym zależy ?
- Bo cię kocham i chciałbym wiedzieć kiedy znowu zobaczę cię w moim domu - Nie wiedziałam co mam mu na to odpowiedzieć. German powiedział , że mnie kocha i , że ja nieeeeeeee.. Mieszkam w jego domu. Jak ja mogłam zapomnieć o facecie , który mnie kocha .Nagle łzy spływały mi po policzku .
- Jak się czujesz - spytała
- Dobrze , tylko co jakiś czas czuję bóle głowy
- Aha dobrze proszę zobaczyć to jest flakonik z lekarstwem , który sprawi , że bóle głowy szybko miną . Kładę je pani na tym stoliczku wraz z dawką jaką ma pani spożywać
- Dziękuję bardzo
- Do widzenia i życzę udanej nocy
- Do widzenia
Następnego dnia czułam się dużo lepiej . Pielęgniarka też to dostrzegła i oznajmiła , że za tydzień będę mogła wrócić do domu.ucieszyło mnie to , ale i zasmuciło.
________________________________________________________________________________
I jak ? Mam nadzieje , że wam się podobał
Rozdział 2
Usłyszałam pukanie, i w ten piękny kwiat " zniknął ''. Spojrzałam w kierunku drzwi i zobaczyłam tego mężczyznę z pięknym głosem . Chyba mówił coś do mnie, lecz ja nie skupiałam się na słowach nieznanego, lecz na barwie jego głosu i tych przepięknych brązowych oczach.
-Angie,Angie -jego głos nabrał poważnego i głośniejszego tonu niż przedtem
-Angie ,Angie słyszysz mnie- Nie wiedziałam co powiedzieć to imię ,które prawie że wykrzykiwał czy ono należało do mnie ? Gdy facet po raz 10-ąty wypowiedział to imię byłam prawie pewna , że chodziło mu o mnie.
-Angie!
-Tak?
-Czemu nie odpowiadasz na moje pytania ?
-Och przepraszam. To co mówiłeś - Na jego pytania w żaden sposób nie potrafiłam odpowiedzieć. Co chwila mówiłam nie wiem , nie pamiętam. Gdy mężczyzna zaczynał zadawać kolejne wszedł Pablo
-Witaj Angie
-O cześć Pablo
- Jak się czujesz?- spytał dość przejętym tonem
- Dobrze - skłamałam wciąż czułam ból głowy , który co jakiś czas stawał się coraz mocniejszy
- Cieszę się - odpowiedział mój przyjaciel z uśmiechem na twarzy
- yy to ja już pójdę.Żegnaj Angie
- Do widzenia - gdy tajemniczy mężczyzna odszedł Pablo usiadł obok mojego łóżka i zaczął czegoś szukać w swojej niebieskiej torbie
- Gdzie to jest .O mam . Proszę Angie mam nadzieje ,że spodoba ci się ta książka - po tych słowach Pablo położył książkę na małym stoliczku i poszedł.Książka, która leżała na stoliku była brązowa. Wzięłam ją do rąk by lepiej się jej przyjrzeć. Zobaczyłam małą karteczkę z napisem
To było bardzo miłe .Jeszcze kilka razy przeczytałam malutką karteczkę od Pabla , a następnie położyłam ją na stoliczku . Potem przerzuciłam kartkę książki .Zaczynałam już czytać pierwsze słowo gdy nagle zasnęłam.
-Angie,Angie -jego głos nabrał poważnego i głośniejszego tonu niż przedtem
-Angie ,Angie słyszysz mnie- Nie wiedziałam co powiedzieć to imię ,które prawie że wykrzykiwał czy ono należało do mnie ? Gdy facet po raz 10-ąty wypowiedział to imię byłam prawie pewna , że chodziło mu o mnie.
-Angie!
-Tak?
-Czemu nie odpowiadasz na moje pytania ?
-Och przepraszam. To co mówiłeś - Na jego pytania w żaden sposób nie potrafiłam odpowiedzieć. Co chwila mówiłam nie wiem , nie pamiętam. Gdy mężczyzna zaczynał zadawać kolejne wszedł Pablo
-Witaj Angie
-O cześć Pablo
- Jak się czujesz?- spytał dość przejętym tonem
- Dobrze - skłamałam wciąż czułam ból głowy , który co jakiś czas stawał się coraz mocniejszy
- Cieszę się - odpowiedział mój przyjaciel z uśmiechem na twarzy
- yy to ja już pójdę.Żegnaj Angie
- Do widzenia - gdy tajemniczy mężczyzna odszedł Pablo usiadł obok mojego łóżka i zaczął czegoś szukać w swojej niebieskiej torbie
- Gdzie to jest .O mam . Proszę Angie mam nadzieje ,że spodoba ci się ta książka - po tych słowach Pablo położył książkę na małym stoliczku i poszedł.Książka, która leżała na stoliku była brązowa. Wzięłam ją do rąk by lepiej się jej przyjrzeć. Zobaczyłam małą karteczkę z napisem
![]() |
To było bardzo miłe .Jeszcze kilka razy przeczytałam malutką karteczkę od Pabla , a następnie położyłam ją na stoliczku . Potem przerzuciłam kartkę książki .Zaczynałam już czytać pierwsze słowo gdy nagle zasnęłam.
poniedziałek, 22 lipca 2013
Rozdział 1
Otworzyłam oczy. Pierwsze co a raczej kogo zobaczyłam to mężczyznę siedzącego nie daleko mnie.Nagle usłyszałam znajomy głos
- Angie- Tak ten głos był mi dobrze znany. Obróciłam się w stronę usłyszanego imienia i zobaczyłam Pabla mojego najlepszego przyjaciela .Już chciałam spytać o tego mężczyznę siedzącego naprzeciw mnie , lecz nim zdążyłam wydobyć z siebie głos , gdy weszła kobieta, która zaczęła rozmawiać nie z Pablem tylko z tym drugim. Ciągle myślałam o tym tajemniczym i bardzo przystojnym facecie. Gdy otworzyłam ponownie oczy usłyszałam jedno słowo wydobyte z ust kobiety amnezja.Po chwili wyszła a ja z niedowierzeniem zaczęłam rozglądać się. Dziwne to pomieszczenie przypominało bardziej salę szpitalną niż mój pokój. Zaraz on wcale nie wyglądał jak moja sypialnia . Nie Nie to niemożliwe co ja robię w szpitalu. Z niedowierzeniem zamknęłam oczy i zasnęłam.
Obudziłam się po paru godzinach i.... o nie ten mężczyzna znowu siedział w tym samym miejscu co wtedy gdy go dzisiaj ujrzałam. Już chciałam spytać go kim jest i co on tutaj robi , lecz gdy usłyszałam imię chyba moje bo tylko my byliśmy w tej sali zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w jego melodyjny i usypiający mnie głos który chyba już gdzieś słyszałam . Otworzyłam ponownie oczy ... Co nikogo oprócz mnie w tym pokoju nie było. Czyżby piękny głos i twarz tajemniczego mężczyzny była tylko pięknym snem. Nie wiedziałam co mam dalej myśleć. Leżałam bez ruchu na miękkim łóżku gdy nagle do mojej głowy przedostało się prawdopodobnie wspomnienie a były nim białe róże, którą ktoś lecz nie widziałam kto trzymał w ręku
___________________________________________________________________
Lady.V
Wiem dość krótkie. Wybaczcie mi lecz jest to mój pierwszy blog i pierwsze opowiadanie
- Angie- Tak ten głos był mi dobrze znany. Obróciłam się w stronę usłyszanego imienia i zobaczyłam Pabla mojego najlepszego przyjaciela .Już chciałam spytać o tego mężczyznę siedzącego naprzeciw mnie , lecz nim zdążyłam wydobyć z siebie głos , gdy weszła kobieta, która zaczęła rozmawiać nie z Pablem tylko z tym drugim. Ciągle myślałam o tym tajemniczym i bardzo przystojnym facecie. Gdy otworzyłam ponownie oczy usłyszałam jedno słowo wydobyte z ust kobiety amnezja.Po chwili wyszła a ja z niedowierzeniem zaczęłam rozglądać się. Dziwne to pomieszczenie przypominało bardziej salę szpitalną niż mój pokój. Zaraz on wcale nie wyglądał jak moja sypialnia . Nie Nie to niemożliwe co ja robię w szpitalu. Z niedowierzeniem zamknęłam oczy i zasnęłam.
___________________________________________________________________
Lady.V
Wiem dość krótkie. Wybaczcie mi lecz jest to mój pierwszy blog i pierwsze opowiadanie
Subskrybuj:
Posty (Atom)




